Szkoła przetrwania na spotkaniach networkingowych, konferencjach, eventach – rady dla introwertyków

„Przedsiębiorca w dzisiejszych czasach nie jest sam” – powiedziała mi ostatnio Beata Zięba – trenerka z Mikrobiznesu na Maksa. Słowa te są według mnie bardzo trafne, bo rzeczywiście, nawet jeśli nie mamy w najbliższym otoczeniu żadnego innego przedsiębiorcy, żadnego innego freelancera (jak ja na początku mojej działalności), to jest obecnie organizowanych mnóstwo wydarzeń, na których możemy ich poznać (ja tak zyskałam wiele kontaktów). Ok, tylko łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, zwłaszcza jeśli jesteśmy introwertykami, którzy mają mnóstwo cudownych mocnych stron, ale nie należy do nich umiejętność brylowania wśród obcych ludzi.

Jak pokonać stres na spotkaniach networkingowych i eventach? Jak nabrać odwagi do wyjścia ze strefy komfortu? Mam na to kilka sposobów, mam rady dla introwertyków, bo dokładnie sama to przechodziłam jeszcze jakiś czas temu…

Na początek tylko zaznaczę, że nie każdy musi podążać moją strategią, żeby pomimo stresu, wrodzonego introwertyzmu – przełamać się i nie tylko biernie uczestniczyć w tego rodzaju wydarzeniach, ale nawet raz po raz wystąpić z jakąś prelekcją. Mój dzisiejszy wpis dedykuję tym, którzy boją się, a pomimo uczestniczenia w wydarzeniach dla przedsiębiorców i nie tylko … Należy do nich przede wszystkich rozwijanie sieci kontaktów – bo na tego typu wydarzeniach poznaję mnóstwo osób, z którymi później zaczynam współpracę (w obie strony, bo są to osoby, z których usług i ja korzystam). Tego typu wydarzenia często są okazją do nauczenia się czegoś nowego, poszerzenia horyzontów, zmotywowania się – gdy możemy wysłuchać jakiejś prelekcji, uczestniczyć w warsztatach lub posłuchać jakiejś inspirującej osoby. To także remedium na samotność freelancera, który zazwyczaj pracuje sam w domu.

Poniżej wypracowane przeze mnie metody na to, jak przetrwać spotkania networkingowe, eventy czy warsztaty… a nawet czerpać z nich korzyść :) Rady dla introwertyków i nie tylko…

1. Wybierz właściwy event

Tak jak wspomniałam na początku, oferta eventów i wydarzeń jest obecnie przeogromna (zwłaszcza w tych większych miastach). Co nie znaczy, że mamy chodzić na każdy z nich. Wszystko zależy od celu, jaki nam przyświeca. Z doświadczenia wiem, że na każdym evencie można poznać kogoś, z kim w przyszłości może nas połączyć jakiś biznes. Jednak jeśli nastawiamy się typowo na nawiązywanie kontaktów – warto wybierać te wydarzenia, które w jasny sposób komunikują taką możliwość np. Wielka Wymiana Kontaktów :) Wtedy będzie pewność, że większość osób przyszła w tym samym, co my celu. Przy czym tym celem niech nie będzie zdobycie jak największej liczby zdobytych wizytówek.

A co z eventami o tematyce rozwojowej? One też są często okazją do nawiązywania relacji. Przy czym to też nie powinien być pierwszy lepszy event (już nie raz widziałam wychodzące osoby w trakcie warsztatów, które stwierdziły, że czują się nieswojo, bo nie pasuje im atmosfera otwartości, a nie ma nic bardziej zabójczego dla naszej pewności siebie niż uświadomienie sobie, że znaleźliśmy się w niewłaściwym miejscu). Sporo już się nachodziłam na warsztaty rozwojowe i teraz ciężko mi trafić na jakiś, który by wniósł dla mnie coś nowego. Obecnie preferuję takie, na których można zdobyć konkretne informacje, umiejętności jak np. tworzenie mowy windującej – elevator pitch lub warsztaty z wystąpień publicznych.

Bardzo ciekawy sposób wyboru szkoleń czy warsztatów proponuje Kamila Rowińska w swojej książce „Kobieta niezależna”. Podstawą jest stworzenie listy kompetencji (wiedza i umiejętności), jakie są nam potrzebne w naszym zawodzie czy biznesie, a następnie ocena ich poziomu. Kluczowe jest określenie tych kompetencji, których poprawa i rozwój przyczynią się do większych zmian w naszej sytuacji zawodowej. I kierowanie się tym przy wyborze szkoleń, warsztatów czy książek rozwojowych.

2. Wypędź potwora z głowy

Uwielbiam tę metaforę stworzoną przez Agnieszkę z bloga Pracownia Edukreacji. Jakiego potwora hodujesz w swojej głowie w związku z uczestnictwem w spotkaniach networkingowych? Mi zdarza się karmić mojego potwora obawami, ‘co ludzie sobie o mnie pomyślą’ lub strachem przed oceną.

Taki potwór to bardzo często ograniczające przekonania na własny temat. Na przykład, że nikogo nie zainteresuje nasza osoba… lub uparcie tkwimy w przekonaniu, że nie nadajemy się do wystąpień publicznych, a tak naprawdę ostatni raz występowaliśmy w podstawówce na akademii z okazji Dnia Nauczyciela. Ja ostatnio mocno zmieniłam swoje myślenie przed występem podczas II Forum Przedsiębiorczych Mam. W pewnym momencie tak mnie to przerażało, że nawet nie umiałam usiąść, żeby przygotować moją prezentację. W końcu sobie uświadomiłam, że przecież nie będę robić nic strasznego, będę opowiadać o sobie (czyli temat bardzo mi bliski i znany na wylot), a przecież nikt nie może mnie oceniać przez pryzmat mojej historii. Przed występem na Forum Przedsiębiorczych Mam doświadczyłam, ile mi może dać zmiana ograniczających przekonań.

3. Pomyśl, że inne osoby na evencie też czują się nieswojo i się stresują

Jesteś na evencie, w którym uczestniczy 100 osób. Jakie jest prawdopodobieństwo, że wszyscy z uczestników to ekstrawertycy wprawieni w nawiązywaniu kontaktów? Małe.

Czasami do introwertyzmu przyznają się osoby, o których w życiu bym nie powiedziała, że to introwertycy. I w sumie racja, to że ktoś uśmiecha się i nie trzęsie się jak osika – nie znaczy, że czuje się w 100% swobodnie i bezstresowo. Bardzo często Ola Budzyńska aka Pani Swojego Czasu przyznaje, że się stresuje przed wystąpieniami publicznymi czy webinarami, a przecież tyle ich już w swojej karierze przeprowadziła. Cudowna Adele przyznaje się, że stresują ją występy, a przecież dla obserwatora z boku wydaje się to nieracjonalne, bo jej talent i glos to czysta perfekcja…

4. Trzymaj w pogotowiu swoją elevator pitch

Na wielu warsztatach i spotkaniach jest praktykowane, że na początku wszyscy uczestnicy po kolei się przedstawiają (to ‘sławna’ minuta na Latających Kręgach). Zresztą z kimkolwiek rozmawiając mamy zazwyczaj tylko pierwszą minutę jego uwagi, żeby zrobić dobre wrażenie (niestety rozproszenie uwagi w dzisiejszym świecie jest jeszcze bardziej powszechne niż introwertyzm). Dlatego, żeby jak najlepiej wykorzystać ten czas, warto przygotować sobie elevator pitch, czyli krótką, ciekawą opowieść o tym, czym się zajmujemy. Znajdź ciekawy sposób mówienia o tym, co robisz, niekoniecznie ukrywając się pod listą stanowisk. Jakiś czas temu uczestniczyłam w warsztatach z tworzenia takiej elevator pitch, bo stwierdziłam, że przygotowanie takiej opowieści o sobie, a nawet nauczenie się jej na pamięć (żeby o każdej porze dnia i nocy móc ją wyrecytować bez zająknięcia) może pomóc uniknąć stresu w różnych sytuacjach.

5. Zapomnij o ubraniu

Nie chodzi mi o to, żeby zapomnieć ubrania z domu, wtedy na pewno zostalibyśmy zauważeni i zapamiętani, ale to droga na skróty :) Chodzi mi o to poczucie, że ubranie nam nie przeszkadza, nie zajmuje niepotrzebnie naszej uwagi. A dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy nie czujemy się zbyt dobrze w tym, co mamy na sobie, np. nie do końca przemyśleliśmy naszą wyjściową stylizację lub założyliśmy coś nowego, co okazało się niewygodne/drapiące/za krótkie… Dzieje się tak wtedy, gdy mamy plamę na ubraniu lub leci nam oczko w rajstopach. Dlatego ja zawsze wybieram sprawdzone, wygodne ubranie, a w torebce mam zapasowe rajstopy (swoją drogą przyznam się, że mam straszną oczkofobię, ja nawet grubaśne, zimowe rajstopy noszę zawsze zapasowe w torebce). Dzięki temu nie będziemy non stop myśleć o naszej plamie, oczku czy tym, że musimy dziwacznej wyglądać w tej nowej np. za krótkiej sukience, tylko skupimy się na rozmowie, na tym, żeby jak najwięcej wynieść z eventu (korzyści, nie wizytówek czy ciastek).

Podobnie jest z niedostosowaniem ubioru do wydarzenia. Ja akurat chodzę na mniej formalne spotkania, ale zdaję sobie sprawę, że są stricte biznesowe eventy, na które warto wskoczyć w bardziej eleganckie ciuszki.

6. Bądź sobą

Spotkania networkingowe są pierwszym krokiem do nawiązania relacji. A żadnych relacji nie warto zaczynać od kłamstwa – np. udawania kogoś, kim nie jesteśmy. Autentyczność jest naszą siłą, autentyczność przyciąga, na autentyczności dzisiaj bardzo często buduje się biznes.

Warto być sobą, ale warto mieć też dystans do siebie – nie zamartwiać się cały czas, co ludzie o nas pomyślą, pozwolić sobie na popełnianie gaf i czasami to oczko w rajstopach 😉 I tak w ramach autentyczności polecałabym też zabrać z domu swoje poczucie humoru i uśmiech.

7. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka

Nawet jeśli Twoje pierwsze wyjście na spotkanie networkingowe czy biznesowy event zakończy się totalną klapą, nie warto się poddawać i zamykać w domu. Nie obiecuję, że z czasem będzie to dla Ciebie niczym zrobienie bułki z masłem. Ale na pewno będzie sprawiało to Tobie większą łatwość. Chociażby dlatego, że jak wciągniesz się w regularne bywanie w swoim mieście – wiele osób na tych wydarzeniach będzie się powtarzać – zostaniecie dobrymi znajomymi :) Wiem to z doświadczenia. Co też nie jest jakimś minusem, jeśli nastawiasz się na szukanie osób do współpracy. Kluczem do sukcesu jest właśnie podtrzymywanie relacji z już poznanymi osobami.

 

Przeszłam drogę od zestresowanej introwertyczki do osoby, która całkiem pewnie czuje się na spotkaniach networkingowych, eventach czy warsztatach, a nawet potrafi dobrze się tam bawić. Bo nie zapomnijmy, że bardzo często w tych wydarzeniach chodzi też o to, żeby po prostu fajnie spędzić czas :)

 

Twoja kolej!

A Ty uczestniczysz w tego typu wydarzeniach? Jak się w trakcie nich czujesz? A może masz jakieś swoje sposoby na to, żeby nie stresować się i wynieść z nich jak najwięcej korzyści?