Na blogu

Wciśnij enter aby wyszukać

Sukces według Mateusza Grzesiaka (+infografika)

Gosia Zimniak / BIZNES  / Sukces według Mateusza Grzesiaka (+infografika)
infografika o sukcesie

Sukces według Mateusza Grzesiaka (+infografika)

Przyznaję, że nie sięgam już maniakalnie po każdą książkę rozwojową zawierającą w tytule magiczne słowo ‘sukces’.  Pewnie dlatego, że sporo już tego przeczytałam i stwierdzam, że naprawdę ciężko coś nowego powiedzieć w kwestii osiągania sukcesu. Już wiem, że nie ma szybkiego i uniwersalnego przepisu na sukces, a takie książki już samymi tytułami i okładkami składają takie obietnice. Poza tym obecnie mam czas działania, wprowadzenia przeczytanej wiedzy w życie, a nie gromadzenia inspiracji.

Dlatego pewnie gdyby nie zlecenie, które miałam do wykonania, w ogóle bym nie sięgnęła po książkę „Success and Change” Mateusza Grzesiaka. I cieszę się, że miałam okazję po nią sięgnąć, bo:

  • dzięki niej w ogóle dowiedziałam się, że jest ktoś taki jak Mateusz Grzesiak (wstyd?). Jakimś dziwnym trafem nic o nim nie wiedziałam wcześniej, a jak tylko przeczytałam jego książkę, nagle wszędzie trafiam na jego zdjęcia, filmiki, wywiady, wypowiedzi… A naprawdę warto zapoznać się z tym, co robi, bo chętnie dzieli się swoim cennym doświadczeniem.
  • jest w niej kilka poglądów, o których wcześniej nigdzie nie czytałam. Oczywiście są momenty, w których Mateusz nie odkrywa Ameryki. Przykładowo, wśród wymienianych przez niego czynników sukcesu są takie oczywistości, jak: pracowitość („… nie ma się co oszukiwać, sukces jest zarezerwowany dla pracusiów. Przykład: 60% światowych miliarderów pracuje ponad 60 godzin tygodniowo.”), podążanie za własną pasją, skupienie się w swoich działaniach na jednej rzeczy, bo „znacznie łatwiej jest zostać mistrzem w jednej dziedzinie.”

Co z książki „Success and Change” Mateusza Grzesiaka najbardziej dało mi do myślenia? Co biorę do siebie?

Do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest silna osobowość.

Sukces ma różne oblicza. Dla kogoś może on być milionami na koncie, wywiadami w kolorowych magazynach, awansem w pracy, a dla kogoś innego – posiadaniem szczęśliwej rodziny czy lepszym dogadywaniem się z partnerem. Nieważne czym ten sukces dla ciebie jest – jeśli ktoś osiągnął to, czego ty chcesz – to znaczy, że ma on na to jakąś strategię i powtarzając ją możesz osiągnąć podobne rezultaty. To mniej więcej mówi psychologia sukcesu. Grzesiak: „Sukces jest modelem – można go powtarzać, można go duplikować, można go pomnażać i wiadomo, co należy zrobić, żeby go osiągnąć.” Ja także czytam np. o technikach i sposobach na pozyskiwanie dobrych zleceń, na efektywną pracę, na budowanie swojej marki – a co uważam, że pomoże mi osiągnąć freelancerski sukces. To jest wiedza, którą można opanować. Jednak jest jeszcze coś, o czym chyba często zapominamy, co moim zdaniem o wiele trudniej opanować od technik zdobywania klientów. Chodzi o posiadanie silnej osobowości, która nie boi się osiągnięcia sukcesu.

Mateusz Grzesiak w swojej książce często powraca do stwierdzenia, że tak naprawdę wiele osób boi się właśnie sukcesu, a dokładniej tego, co się z nimi stanie, gdy już go osiągną – tego czy sukces ich nie zmieni, tego że będąc na przysłowiowym świeczniku trzeba będzie zmierzyć się z komentarzami na swój temat, niesprawiedliwą oceną lub nienawiścią. I ta nauka wydaje mi się szczególnie ważna z lektury książki, bo sama często łapię się na myśleniu: a co inni powiedzą/pomyślą? Dlaczego jeszcze wg mnie, możemy się bać sukcesu? Bo sukces to zobowiązanie – po jego osiągnięciu nie można osiąść na laurach – trzeba pracować dalej, być może nawet ciężej niż przedtem. Poza tym wizerunek osób sukcesu we współczesnym świecie nadal nie jest zbyt pozytywny. Łatwo komuś zarzucić, że osiągnął coś nieuczciwie, kombinując… oszukując… lub „po znajomości”…

Świadomość dualizmu

Jedną z opisywanych przez autora książki teorii jest to, że każda rzecz /każda energia ma swój ślad pozytywny (potencjał) jak i negatywny (cień). Nie sposób odrzucić tylko ciemnych stron i jak pisze Grzesiak, piąć się do góry tylko jasną stroną, bo obie te strony nie funkcjonują bez siebie. Przykładem (dość drastycznym;) przytaczanym przez Grzesiaka jest to, że kupując nóż nie możemy poprosić o taki, który nigdy nikogo nie skaleczy.

I podążając zjawiskiem dualizmu, zaczęłam patrzeć inaczej na moje mocne strony. Przykładowo, moją mocną stroną jest kreatywność – pozwala mi ona na wymyślanie pomysłów i twórczą pracę. Jednak jej cieniem jest to, że tych pomysłów czasami mam za dużo (o tak, to potrafi być problem) i w związku z czym trudno mi coś doprowadzić do końca, nowe inspiracje i idee rozpraszają mnie. Nie mogę tego cienia zlikwidować, bo jest on składową mojej kreatywności, ale mogę go równoważyć, np. pracując nad skupieniem czy technikami dotyczącymi efektywnego działania. To oczywiście jest tylko wycinek tego, czego możemy dowiedzieć się o zjawisku dualizmu z książki „Successs and Change”. A uważam, że warto, bo jego świadomość może zmienić nasze spojrzenie na świat. To z jednostronnego postrzegania świata powstają schematy, stereotypy, a, jak pisze Grzesiak, dzięki zaakceptowaniu dualizmu, jesteśmy w stanie zarządzać sobą, swoją energię i emocjami w sposób pełny.

Tworzenie siebie i całościowe podejście do człowieka

Koncepcją, która obudziła we mnie mieszane uczucia i w pierwszym odruchu nawet sprzeciw, było zalecane przez Grzesiaka – tworzenie od nowa swojego własnego „ja”. O co chodzi? O wyobrażenie sobie, jakim chce się być, np. za trzy lata i podejmowanie takich działań, które pozwolą na osiągnięcie zamierzonego celu. W tym „procesie” (bo tak chyba można to nazwać) zaciekawiło mnie całościowe podejście do człowieka. Jeśli dążymy do tego, aby stać się wymarzoną osobą sukcesu – musimy zmienić nie tylko swój sposób działania, pracy czy realizowania celów, ale i poruszania się, wyglądu (zapytać się siebie, jak wygląda osoba, którą chce się stać, jak chodzi, jak mówi, w jakim środowisku przebywa…). Podobne holistyczne podejście ma Grzesiak do zmian – nie wystarczy zmienić się np. na poziomie mentalnym – potrzebna jest zmiana całościowa: nawyków, przekonań, wyglądu, czy środowiska na takie, które będą wspierały nas w osiąganiu określonych rzeczy.

 

To, jak zwykle w przypadku moich „recenzji”, wycinek książki, który najbardziej utkwił mi w głowie. Zaledwie wycinek, bo książka Grzesiaka jest naszpikowana wiedzą. Przyznaję, że nie jest to łatwa lektura, ja ją musiałam przeczytać dwa razy. Tradycyjnie jak to w książkach tego rodzaju – nie ma w niej magicznego przepisu na szybki sukces. Ten przepis jest wieloskładnikowy, pracochłonny i nie zawsze słodki, ale tylko od ciebie zależy, jak i czy w ogóle go wykorzystasz. Łatwo zarzucać książkom rozwojowym, że nie działają, że przeczytanie ich nic nie zmienić. Samo przeczytanie nie, ale zastosowanie wiedzy w nich zawartej i aktywne działanie już tak 🙂

 

Książkę Mateusza Grzesiaka „Succes and Change” kupicie na stronie onepress.pl: bezpośredni link.