praca z pasją

Jak zbudować karierę na swojej pasji? – moja historia

Motywem przewodnim lutego w kalendarzu mojego autorstwa jest praca z pasją i hasło: Rób to, co kochasz. Zainspirowały mnie na pewno wypadające w lutym walentynki, ale przede wszystkim to, że według mnie warto budować karierę na swojej pasji. I dzisiaj śmiało mogę stwierdzić, że mi się to udało… udaje.  Jak do tego doszłam? We wpisie podzielę się moimi kilkoma przemyśleniami i spostrzeżeniami na ten temat. Jeśli Ty też chcesz, tak jak ja, zarabiać na swojej pasji – koniecznie przeczytaj!

W ramach wstępu mam tylko małą dygresję, bo spotykam różne opinie na temat łączenia pasji z zarabianiem (ostatnio coraz więcej przeciwnych temu) i widzę, że temat ten zawsze budzi wiele emocji, dlatego od razu zaznaczam, że:

  • budowanie kariery na pasji to nie jest jedyna i słuszna droga, to moja droga, ja ją uwielbiam i widzę wiele zalet takiego rozwiązania,
  • zdaję sobie sprawę, że nie każdy musi mieć swoją pasję, bez pasji też można być szczęśliwym i spełnionym człowiekiem,
  • szanuję to, jak ktoś po prostu nie chce zarabiać na swojej pasji i moim celem nie jest przekonywanie nikogo do tego,
  • pomimo tego, że mi się to nie zdarzyło – domyślam się, że można pracować z pasją na etacie,
  • nie każdy pomysł na biznes oparty na pasji musi okazać się sukcesem, pasja to nie jedyny wyznacznik powodzenia przedsięwzięcia,
  • natomiast sukcesem może okazać się biznes, który wcale nie jest oparty na wielkiej pasji.

 

Ok, to przejdźmy do konkretów. Moim celem jest przedstawienie praktycznych wskazówek dotyczących budowania kariery zawodowej na pasji, żeby to lutowe: Rób to, co kochasz nie było tylko pustym hasłem. Co się u mnie sprawdziło na tej niełatwej drodze do działalności opartej na pasji?

 

ZIDENTYFIKUJ SWOJĄ PASJĘ

Mam to szczęście, że swoją pasję poznałam już w pierwszej klasie na lekcjach plastyki. Od tych dziecięcych lat moja pasja do tworzenia towarzyszyła mi praktycznie cały czas – przez podstawówkę, liceum (gdzie nie było już zajęć plastycznych), gdy cztery razy podchodziłam do egzaminów wstępnych na ASP i gdy postanowiłam się przeprowadzić do innego miasta, żeby w końcu studiować na wymarzonych artystycznych studiach (ktoś jeszcze ma wątpliwości, czy to moja prawdziwa pasja?).

Fajnie jak mamy właśnie taką pasję, która towarzyszy nam w życiu. Co zrobić, gdy nie umiemy jej wskazać? Ja niestety nie mam doświadczenia w szukaniu pasji. I uważam, że trochę nie ma sensu szukanie jej na siłę po to, żeby na niej zarabiać… Żeby jednak nie zostawić Ciebie z tą zagwozdką, posłużę się wiedzą eksperta w tym zakresie – Marty Waszczuk, która na swoim blogu podejmuje podobny temat łączenia pracy z pasją. Jak pisze Marta, poszukiwanie pomysłu na siebie warto zacząć od… poznania siebie. Wymaga to znalezienia odpowiedzi na szereg pytań, m.in: Co lubię robić? Co robię dobrze i z łatwością? Jakie są moje mocne strony? Czy posiadam jakieś wyjątkowe umiejętności? Czy posiadam jakąś ekspercką wiedzę?

 

CZYM TWOJA PASJA MOŻE BYĆ DLA INNYCH?

Nie każdą pasję można uczynić swoim sposobem na życie. Biznes robi się dla ludzi, dlatego ważne jest odkrycie tego, co możemy zaoferować. Czy to, co robimy jest atrakcyjne dla innych? Czy umiemy wskazać jakieś korzyści? Czy nasza pasja zaspokaja potrzeby potencjalnych odbiorców?

Moim założeniem mogłoby być, że chcę tworzyć obrazy, które ludzie będą wieszać na ścianach i podziwiać (to też jakaś korzyść) 😉 Jednak postanowiłam, że to, co robię w inny sposób będzie wartością dodaną dla innych. Tworzę projekty, infografiki dla osób i firm, które chcą się wyróżnić, przyciągnąć uwagę i zaangażować odbiorców.

Podkreślanie korzyści to ważny aspekt w promowaniu i w tworzeniu przekonującej oferty.

 

WYKREUJ ZAJĘCIE, KTÓRE ŁĄCZY TWOJĄ PASJĘ, UMIEJĘTNOŚCI I OSOBISTE PREDYSPOZYCJE

Po studiach właściwie nie miałam pomysłu na siebie. Chciałam dostać jakąś pracę, najlepiej łączącą oba moje kierunki. Nie udało mi się to od razu i w redakcji bardzo się męczyłam tylko redagując artykuły, a nie je ilustrując. Z czasem zaczęła rozwijać się dziedzina marketingu internetowego, prowadziłam klientom blogi (zarówno pisałam, jak i tworzyłam grafikę), tworzyłam grafikę na Facebooka. Tu zdecydowanie bardziej się spełniałam.

Obecnie znalazłam/stworzyłam niszę dla siebie – postanowiłam zajmować się tym, co łączy wiele moich pasji (co ja mogę za to, że ja taka pasjonatka jestem?). Dzisiaj przedprzedpremierowo CZYTAM książkę BIZNESOWĄ, aby później ŁĄCZĄC SŁOWA I OBRAZ tworzyć infografiki do niej (wielkimi literami napisałam pasjonujące mnie zajęcia). Poszukiwanie własnej niszy to kreowanie, łączenie puzzli, odkrywanie, eksperymentowanie i jest to bardzo fajny etap. I widzę, że wielu osobom świetnie to wychodzi. Czasem trafiam na osoby, które wykonują zawód, o którym jakiś czas temu w ogóle nie słyszałam. Wirtualna asystentka, house-coach, graphic facilitator. Oczywiście nie oznacza to, że musisz na siłę szukać takiego wyróżnika dla siebie, możesz być  „po prostu” grafikiem, fotografem czy copywriterem.

 

SPOSÓB NA TRUDNE POCZĄTKI

Przyznaję, że dużym wsparciem na początku było dla mnie to, że moje wymarzone zlecenia zaczęłam realizować jednocześnie współpracując ze stałym klientem, z którym miałam podpisaną umowę i zapłatę wpływającą na konto zawsze tego samego dnia miesiąca. Chyba nie warto rzucać się na głęboką wodę pracy z pasją bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Początki z reguły nie są łatwe i w tym czasie uzależnianie swojego bytu od zarabiania na pasji może nie skończyć się dobrze – dla tej pasji. Możemy na początku jedną nogą być na etacie, a zlecenia robić wieczorami lub podjąć bardziej pewne, stałe (chociaż czasami mniej satysfakcjonujące) zlecenie…

 

PASJA DO PASJI NIE WYSTARCZY…

Chyba nie ma takiego zawodu, czy to na etacie czy we własnej firmie, który polega tylko na jednej rzeczy – na tym, co najbardziej lubimy robić. Bo nawet grafik, który siedzi i dłubie non stop w Photoshopie musi czasami skontaktować się z klientem czy porozmawiać z przełożonym (na etacie). Dlatego uważam, że jeśli chcemy, aby praca z pasją nam sprawiała przyjemność – musimy chociaż trochę lubić inne aspekty naszego zajęcia. Nie mówię, że wszystkie – sama na przykład nie tykam się księgowości i nie przepadam za rozmowami telefonicznymi z klientami. Nigdy nie marzyłam natomiast o pracy w oderwaniu od drugiego człowieka, o tym, żeby tworzyć wyłącznie to, na co mam ochotę, bez briefu, ograniczeń i wymagań ze strony klienta. Ja naprawdę lubię pracować z klientem. Lubię gdy spotykają się dwie wizje, jestem zawsze ciekawa pomysłów, jakie mają inni na wykorzystanie mojej pasji i umiejętności, czasami dostaję feedback, który zmienia moje myślenie na temat tego, co robię. Taka współpraca mnie dużo uczy i mocno rozwija.

 

TWÓRZ PROJEKTY WŁASNE

To dla mnie bardzo ważny aspekt, obecny praktycznie od samego początku – stworzone dla przyjemności rysunki wysłałam w pierwszym portfolio. Obecnie wiele rzeczy, które robię zawodowo miało swój początek w projektach własnych – założyłam blog dla przedsiębiorczych – zaczęłam otrzymywać zlecenia na tego typu teksty, pierwsze infografiki powstały na blog w celu urozmaicenia treści. Projekty mogą stworzyć popyt na usługi/produkty związane z naszą pasją. Czasami tak jest, że nie zdajemy sobie sprawy, że coś chcemy, dopóki tego gdzieś nie zobaczymy… (ja tak mam :)) Dlatego gdy mamy jakiś pomysł na fajną, nietypową usługę/ofertę, warto wykonać przykładowe prace w ramach projektów własnych.

Dzięki projektom własnym rozwijasz umiejętności, uczysz się, pokazujesz, co Tobie w duszy gra…. Nawet jeśli chwilowo zajmujesz się nie do końca wymarzonym zleceniem.

 

POKAZUJ SWOJĄ PASJĘ I DZIEL SIĘ NIĄ

No właśnie i tu dochodzimy do momentu przełomowego w mojej karierze opartej na pasji – założenie tego bloga (czyli początkowo Bloga Freelancerki), gdzie pokazuję moją pasję – do pisania, do ilustrowania i projektowania. Ok, miałam wcześniej innego bloga i stronę, gdzie regularnie publikowałam to, co robię, ale one nie miały nawet w ułamku takiego zainteresowania, jak ten blog. Dlaczego? Kluczem jest tutaj DZIELENIE SIĘ swoją pasją, czyli wykorzystywanie jej, aby stworzyć jakąś wartość dodaną dla odbiorców. Możesz dzielić się swoją ekspercką wiedzą, możesz inspirować czy motywować.

 

PODSYCAJ W SOBIE PASJĘ

Nie doznałam nigdy uczucia wyczerpania pasji ze względu na to, czym się zajmuję (czego boi się wielu przeciwników zarabiania na pasji), ale przyznaję, że nie zawsze jest różowo, a ja nie zawsze z jednakową motywacją podchodzę do pracy. Na szczęście są sytuacje, które ładują moją pasję i wszystko wraca na dobre tory. Poszukaj tego, co pobudza w Tobie pasję. Na mnie działa zachwycanie się tym, co robią inni pasjonaci. Dlatego moją mekką pasji są zawsze koncerty. Sprawiają one, że sama mam ochotę tworzyć i wywoływać w innych odczucia takie, jakie we mnie wywołał dany koncert. Poza tym udziela mi się to, jak ktoś opowiada o swojej pasji. Warto podziwiać/podglądać osoby, które osiągnęły to, co Ty chcesz osiągnąć. I uczyć się od nich!

 

PRACUJ WYTRWALE

Czytając historie przeszczęśliwych osób robiących to, co kochają być może będziesz mieć wrażenie, że wszystko wtedy jest proste, lekkie i przyjemne. Ja mam za sobą 5 lat wypełnionych wzlotami i upadkami, ale przede wszystkim solidną pracą. Nie jest to szybki i łatwy proces, ale z mojej obecnej perspektywy widzę, że warto na to pracować i się starać.

 


Na koniec jeszcze wyobrażę sobie, jakie mogą pojawić się głosy (albo wymówki) przeciwko budowaniu kariery w oparciu o pasję. Jaka jest moja odpowiedź na nie?

Jeśli zacznę zarabiać na pasji, przestanie być ona moją pasją.

Nie wiem po jakim czasie to by miało nastąpić. U mnie, po 5 latach, nadal jest to pasja, co więcej ona się ciągle rozwija. Dzięki temu, że na co dzień się tym zajmuję, odkrywam nowe środki wyrazu dla siebie, a współpraca z klientem wiele mnie uczy i inspiruje do własnych poszukiwań.

Gdy pojawią się trudności typu: brak zysków, martwienie się o zlecenia czy „użeranie się” z klientem –  znienawidzę moją pasję.

Dla mnie fakt, że pracuję z pasją jest powodem, dla którego wytrwale dążyłam do celu, pomimo trudności, które mnie spotykały. Gdybym nie kochała tego, co robię – na pewno bym to rzuciła w cholerę.

Pasja powinna być zostawiona na czas wolny i relaks.

Moje życie nie składa się tylko z rysowania, projektowania i pisania – jest czas z rodziną, są książki, aktywność fizyczna – mnóstwo innych spraw, które mnie relaksują i którymi mogę się zająć, gdy nie jestem w pracy. Poza tym ciągle mam te moje projekty własne (do których też Cię namawiam) i one mnie tez relaksują.


 

 

Wszystkim osobom, które marzą o tym, żeby zarabiać na własnej pasji – życzę tego!

Twoja kolej!

A Ty pracujesz z pasją? W jaki sposób łączysz pasję i pracę? A może dopiero o tym marzysz?

 

 

 

Możesz polubić także

  • http://www.laboratorium-zmieniacza.pl/ Naczelny Zmieniacz

    Wow, Gosia, aleś się rozpisała 😀 Zazdroszczę tej świadomości od podstawówki :) Ja tylko wiedziałam, że fascynują mnie ludzie 😉 Na lekcjach WOS-u siedziałam z wypiekami na twarzy. Naturalnym wyborem wydawała mi się socjologia. Pamiętam, jak na I roku koleżanka przyniosła mi wycięte z gazety zdjęcie. Było to zdjęcie z jakiejś pikiety studenckiej. Kilka dziewczyn ubranych w stroje pań-woźnych trzymało transparent z napisem „PO SOCJOLOGII JEST PRACA!!!” 😀 Dziesiątki razy słyszałam, że na socjologię idą ludzie, którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić, bo do niczego innego się nie nadają 😉 Moja socjologia była dość nietypowa, bo w ramach stosowanych nauk społecznych. Miałam zatem i psychologię ogólną, psychologię społeczną, antropologię, a nawet negocjacje i rozwiązywanie konfliktów. Uczyłam się mnóstwa niepotrzebnych rzeczy 😉 Ale mam wrażenie, że ten kierunek, w stronę którego zmierzałam, doprowadził mnie do miejsca, w którym jestem teraz :) Masz rację, że czasem trzeba robić rzeczy, które nie za bardzo się lubi – zwłaszcza na początku, kiedy jest jest jednocześnie księgowością, obsługą klienta, marketingiem, social media ninją, itd. 😉 Jak ktoś uważa, że praca „na swoim” i z pasją oznacza poczucie bezpieczeństwa, stałości i brak zmartwień, to lepiej niech się w to nie pakuje 😉

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Bo pisanie to też moja pasja :) A co do tej wczesnej świadomości to wynika to przede wszystkim z charakteru mojej pasji – już jako dzieci mamy okazję rysować i tworzyć :)
      U mnie podobnie – pomimo że wymarzone studia – były niepotrzebne rzeczy i takie,które później w ogóle mi się nie przydały, ale też lubię myśleć, że wszystko co nam się zdarza – nas kształtuje i wpływa na to, jacy jesteśmy :)

  • http://pracowniaedukreacji.pl/ Agnieszka Siołek-Cichocka

    Gosiu, świetny wpis. Ja mam to szczęście, że całe moje życie jest pasją. Tak po prostu :) A może to nie wynik szczęścia, ale specyficznego spojrzenia na świat? Tak czy inaczej, życie wydaje mi się pasjonujące (nawet pomimo wpadających gdzieś pomiędzy smutków i trosk), więc i moja praca również. Choć są takie rzeczy, które przemawiają do mnie bardziej i jest to pisanie oraz tworzenie/wymyślanie – a tego w mojej pracy jest ogrom. Bez pisania i tworzenia nie wyobrażam sobie życia. I to też są zajęcia, które wysuwały się u mnie już za dzieciaka na pierwszy plan – pamiętam, jak tworzyłam swoje pierwsze bajki, opowiadania, a do tego obowiązkowo ilustracje, albo… osiedlową gazetę 😉 To mi nie minęło i nie minie.

    Ja myślę, że z pasją jest tak, że jeśli ona jest, to zawsze znajdzie sobie drogę, aby zaistnieć. Jakąś furtkę, którą uda się jej wydostać z ciemnej piwnicy. A przynajmniej u mnie tak jest. Wszystkie moje pasje wracają do mnie, niektóre nawet po tym, jak je bezwzględnie porzuciłam 😉 Ostatnio mam tak ze śpiewem, który zostawiłam po latach. Wraca i dopomina się o swoje :)

    A za Twoją pasję, karierę i sukces cały czas trzymam kciuki i dopinguję. I bardzo cieszą mnie Twoje sukcesy – super o nich czytać <3

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Też tak mam, że pasjonuję się wieloma rzeczami i wcale nie boję się określać ich słowem pasja :)
      I chętnie posłucham kiedyś jak śpiewasz :)

  • Basia Józefiak

    Bardzo wciągający tekst! Ja musiałam dojrzeć do tego, by moja pasja stała się moją pracą. Miałam wątpliwości, ponieważ byłam przyzwyczajona do otoczenia pracującego na etatach, więc nagle pomysł, by rzucić ciepłą posadkę na rzecz niewiadomego, trochę mnie przerażał. Dziś absolutnie nie żałuję swojej decyzji, choć jak sama piszesz, bywa różnie. Podobnie jak Ty, podtrzymuję swoją motywację do pracy przyglądając się pracy innych pasjonatów (bez względu na branżę) i dlatego przeczytałam dziś Twój tekst :)

    • http://www.psychetee.pl/ Magdalena Widłak-psychetee.pl

      Chybakazdy na poczatku ma takie obawy, tym bardziej, ze wiekszosc z nas jest przyzwyczajona do wizji etatu i posiadania „pozadnej pracy”. Nasi rodzice, niemal cale dzicinstwo wbijaja nam do glowy, ze trzeba miec dobry zawod:)

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Ja np. wcześniej nie znałam osobiście żadnego freelancera, właściwie tylko jedną osobę, która miała swoją firmę, wokół sami etatowcy, więc czułam się trochę niezrozumiana. I totalnie nie żałuję tego, jak się potoczyła i ciągle rozwija moja kariera zawodowa :)

      • http://www.psychetee.pl/ Magdalena Widłak-psychetee.pl

        Gosiu i oby jak anwiej osob moglo wyciagnac takie wnioski z podjetych przez siebie decyzji:)

  • http://liquiddreams.pl/ Aina liquiddreams.pl

    Dla mnie jak na razie nadal marzenie. Do którego małymi krokami się zbliżam mam nadzieję.

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Zatem życzę powodzenia i wytrwałości! :)

      • http://liquiddreams.pl/ Aina liquiddreams.pl

        dziękuję:)

  • http://hannatravels.com/ Hanna

    Gosiu dziękuję Ci za ten tekst! Jest on dla mnie w obecnym momencie niesamowitą motywacją do działania.

    Moją pasją zawsze były podróże i zawsze chciałam z nich się utrzymywać – pisać, organizować własne wyjazdy. To było moje największe marzenie, ale na początku po prostu trafiłam na etat do dużego biura podróży. Po roku okazało się, że uwiązanie mnie do biurka i stałych godzin pracy mnie po prostu wypala i byłam coraz bardziej sfrustrowana. Dodatkowo w tej firmie dużo się pozmieniało i atmosfera zrobiła się tak napięta, że trzeba było stamtąd po prostu uciekać. Nie miałam żadnych oszczędności, ale dorabiałam pilotowaniem wycieczek i pisaniem. W końcu zdecydowałam się założyć własną firmę. Przyznaję, że trochę rzuciłam się na głęboką wodę i działałam pod wpływem impulsu, a wiele pieniędzy utopiłam na nieprzemyślany marketing.
    Ale tworzyłam produkty oparte na mojej pasji! Pisałam i organizowałam wyjazdy z plecakiem tylko dla kobiet! Jakoś się to kręciło, ale nie wiedziałam zupełnie jak to rozruszać, żebym stanęła na nogi finansowo.
    Jeszcze w grudniu tego roku doszły problemy, które mnie słono kosztowały, co odbiło się na moim samopoczuciu i zaczęłam nawet myśleć o rzuceniu mojej pracy i powróceniu do etatu (chociaż w głębi duszy wyłam na myśl o ponownym uwiązaniu za biurkiem).
    Nie wiem jak to działa, ale w pewnym momencie w styczniu zaczęli się do mnie dobijać organizatorzy różnych eventów, że mój pomysł z wyjazdami tylko dla kobiet jest tak unikatowy, że zapraszają mnie, abym opowiedziała o nim na ich wydarzeniach. Zaczęłam chodzić też na różne spotkania biznesowe dla kobiet, networkingi i… czuję, że latam!
    Dostaję z każdej strony tyle pozytywnych bodźców, że mój pomysł o stworzeniu pracy na pasji jest naprawdę oryginalny i wielu osobom bardzo się podoba. Poznałam mnóstwo osób, które pomagają mi z marketingiem i czuję, że ten rok będzie przełomowy!

    Było ciężko i ciągle nie jest jeszcze różowo, ale jest światełko w tunelu. Jednak pasja pozwala przetrwać te najgorsze momenty i działać dalej. A kiedy jest dobrze, to jest ogromne szczęście. To jest taka energia do życia, taka radość w środku, że nie wyobrażam sobie robić nic innego. I wiem już co robić, żeby w przyszłości nie dopadły mnie takie problemy jak pod koniec zeszłego roku. Wiem też, że pewnie pojawią się inne problemy, bo nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć, ale dam radę. W momentach zwątpienia powtarzam sobie to, co napisałaś w tym poście. Wszyscy, którzy budują karierę na pasji zaliczali wzloty i upadki. I nie jestem jedyną osobą, która wstaje na nogi, kiedy upadnie. To nie jest łatwe życie, ale jakie przyjemne, kiedy się udaje! :)

    Dzięki jeszcze raz za ten tekst, bo teraz właśnie go potrzebowałam. Pozdrawiam! :)

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Widzisz, po prostu wyprzedziłaś trendy :) U mnie też biznes ruszył bardziej, gdy zaczęłam wychodzić do ludzi i nawiązywać różne relacje.
      A ja dziękuję Tobie za to, że podzieliłaś się swoją opowieścią :) Trzymam kciuki za dalsze działania!

  • http://kobietawe-biznesie.pl/ Kobieta w e-biznesie.pl

    Dla mnie pisanie jest pasją, dobieranie słów, jasny i przejrzysty przekaz. Natomiast nie zawsze porywa mnie temat, z którym Klient do mnie przychodzi (nie każdy chce bym pisała o biznesie, psychologii), pojawiają się inne propozycje, jak treści na stronę salonu piękności. Zgłębianie tajników zabiegów kosmetycznych rozmija się z tym, w co sama jestem zaangażowana, a jednak, nie odmówię, bo mogę to zrobić dobrze, nawet chwilowo nie odczuwając mięty do tematu. Staram się wybierać branże, w których odnajduję cząstkę siebie, ale nie zawsze tak jest. Podejmuję się zleceń, których prawdopodobnie bym nie przyjęła, będąc wściekle bogata. I teraz czytając” Lubię gdy spotykają się dwie wizje, jestem zawsze ciekawa pomysłów, jakie mają inni na wykorzystanie mojej pasji i umiejętności”, zastanawiam się, czy słusznie postępuję, może powinnam odmówić i powiedzieć – ten temat mi nie leży.

    • http://panikropka.pl/ Hanna Zaborska – Pani Kropka

      Całkiem niedawno sama się nad tym zastanawiałam. Zadałam sobie kilka drążących pytań, jak na self-coacha 😉 przystało. Jedno z nich – jak się czuję z takimi zleceniami? Jeśli ok – nie ma sprawy. Ale skoro pojawia się jakaś wątpliwość to wcale nie jest ok :) I moja niezawodna intuicja podpowiedziała dwa rozwiązania: albo wyraźniej zaznaczę swoją obecność w miejscach skupionych wokół moich zainteresowań, albo spojrzę na zlecenia, które mi nie leżą, jak na urozmaicenie swojej pracy (o ile nie są mi tak odległe, że trudno o jakikolwiek entuzjazm). Może przydadzą Ci się moje przemyślenia albo potraktujesz je jako punkt wyjścia do własnych. Pozdrawiam!

      • http://kobietawe-biznesie.pl/ Kobieta w e-biznesie.pl

        Dziękuję za odpowiedź, sam fakt, że ktoś już się z tym zmierzył, jest dla mnie sporą ulgą. Myślę, że spróbuję w to wejść, jeśli klientce spodobają się pierwsze propozycje, jeśli sama powie – wow, o to chodzi, to po prostu zrobię to, ale jeśli w przyszłości zdarzy się wybór między zleceniem opartym w pełni na pasji, a takim nie do końca, będę już mówić nie. Jak nie spróbuję, to się nie przekonam, czy dam radę :)

        • http://panikropka.pl/ Hanna Zaborska – Pani Kropka

          A pewnie – próbuj śmiało :) Możesz być pozytywnie zaskoczona. Jednym z moich najciekawszych doświadczeń była współpraca z firmą od BHP. Nie spodziewałam się tego. Bo stworzyć angażujący i prosty tekst z tej dziedziny to prawdziwe wyzwanie. A czasem nawet komunikacja z klientem jest w stanie wynagrodzić te mniej pasjonujące tematy. Zaciskam więc mocno kciuki za Ciebie :)

          • http://kobietawe-biznesie.pl/ Kobieta w e-biznesie.pl

            Dzięki :)! dodałaś mi otuchy.

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Ja w sumie nie przypominam sobie zleceń, które bym odmawiała, bo mi temat nie przypasował, bo obok pasji do tego, co robię mam pasję do pracy (lubię zarabiać) i nauczona doświadczeniem, że raz praca jest, innym razem jej nie ma, po prostu nigdy nie wybrzydzałam. Uważam, że jeśli mamy wolne moce przerobowe, czas i tak jak pisze pod spodem Hania – czujemy się z tym dobrze, to warto robić nawet te zlecenia, do których nie czujemy mięty, a docelowo też pracować nad swoją niszą (czyli załóżmy to pisarstwo na tematy biznesowe i psychologiczne). Wypracowanie niszy to długotrwały proces, pytanie też, czy w naszej niszy jesteśmy w stanie dostać tyle pracy, żeby być „wściekle bogatą” 😉

      • http://kobietawe-biznesie.pl/ Kobieta w e-biznesie.pl

        Mi zdarzyło się wybrzydzać, ale nie z powodu tematu. Pasja do zarabiania kończyła się zwykle tam, gdzie klient nie akceptował stawki, która dla mnie byłaby satysfakcjonująca lub oczekiwał nocnych telekonferencji, bo w ciągu dnia nie ma czasu na spotkanie/ rozmowę (a zlecenie dotyczy treści na całą www). W nocy śpię i to jest taka nieprzekraczalna zasada, od której nie robię odstępstw. Poza tym, szukając zleceń, zgłaszam się do takich, które choć trochę są dla mnie przyjemne. Nie zawsze mam na to wpływ, bo czasami klienci zgłaszają się do mnie i wtedy pojawia się dylemat… Ale już sobie trochę rozjaśniłam priorytety, dzięki!

  • http://ewahes.hess-designers.eu Ewa Hes

    A widzisz, a mnie się stało odwrotnie. Najpierw praca, bo fajnie mieć na studiach pieniążek, a potem dopiero błysk i nagle ach wpadłam :) Po uszy :)
    Bardzo mi się spodobało to, co napisałaś o tym, że wcale nie trzeba mieć pasji, a jeżeli już jest to wcale nie musi być biznesem i że nie zawsze z pasji można uczynić rentowny biznes.
    A co do Twojej pasji to właśnie dlatego lubię do Ciebie zaglądać, bo pachnie tu u Ciebie nią wszystko na odległość. Mnie czasem brakuje nie tyle pasji, co siły na rzeczy okołodziałalnościowe i wtedy sobie podczytuję i czerpię z tych zapachów dla siebie.

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Najważniejsze, że się znalazła pasja :) Drogi rzeczywiście mogą być różne.

  • http://www.imagospot.pl/ Ola Gościniak

    Wspaniały tekst Gosiu! Opisuje on kropka w kropkę moje wrażenia. Dla mnie pasja, jako sposób na biznes także doskonale się sprawdza. Swoją pierwszą stronę także zrobiłam w podstawówce i też bardzo wtedy mi się to spodobało, ale nie myślałam wtedy o tym, jak o pasji. Dopiero w czasie studiów w pierwszej mojej pracy wróciłam do tego. A po studiach rzuciłam wszystko i postanowiłam z tego zacząć żyć :) I był to strzał w dziesiątkę <3

    Oczywiście projektów własnych mam sporo, czasami myślę, że za dużo, ale bardzo to lubię :)

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Nieźle! Ja w podstawówce nawet nie wiedziałam, co to jest internet 😉 No ale Ty jesteś troszkę młodsza 😉
      Cieszę się, że mam kontakt z takimi pasjonatami :)

      • http://www.imagospot.pl/ Ola Gościniak

        Też się cieszę, że złapałyśmy kontakt :)
        Ciekawostka: Też wtedy dopiero dowiadywałam się co to jest internet, tą pierwszą stronę zrobiłam w Wordzie (sic!) o Krzyżakach i do internetu nie trafiła, bo wtedy jeszcze nie wiedziałam jak to zrobić. Dopiero rok później jak byłam gimbazą to się tego nauczyłam 😛

  • http://panikropka.pl/ Hanna Zaborska – Pani Kropka

    Dziękuję za wartościowy wpis, ale przede wszystkim za… wstęp! Widać w nim Twoje zrównoważone podejście, pokorę i duży szacunek do czytelnika. Dobrze jest zmienić swoje podejście i popatrzeć na konstruktywną informację zwrotną od klienta jak na coś, co nas rozwija, otwiera oczy – całkowicie się zgadzam. Jak najwięcej takich feedbacków :)

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Czułam potrzebę zamieszczenia właśnie takiego wstępu. Blog co prawda z założenia pokazuje subiektywne podejście do świata, ale nie uważam, że moje podejście jest jedyne dobre i słuszne dla każdego. Dlatego wolałam to zaznaczyć :)

  • http://mamapasjioddana.blogspot.com/ Mamapasjioddana.pl blog

    mój blog jest moim pomostem łączącym z ludźmi podobnymi do mnie, to forma ekspresji samej siebie, dzielenia się pasją do słowa pisanego, filmu, muzyki i życia rodzinnego, poza blogiem jestem mamą bliźniąt i trzeciego w drodze :) pracuję jako dziennikarz, piszę do gazet, portali, prowadzę dla firm strony, profile, udzielam się jako copywriter i pomagam mężowi tworzyć produkcje filmowe na pestkastudio.com. Bez pasji nie zrobiłabym nic, nawet dzieci…:) dzięki za artykuł!

  • http://www.makneta.com/ makneta

    U mnie to właśnie jest taka wewnętrzna obawa, że jak zacznę traktować hobby jako pracę to znielubię je. Jakoś nie umiem tego przestawić sobie w mózgu. I może stąd trudność w zaakceptowaniu niektórych aspektów tego zajęcia i wciąż nie umiem podjąć decyzji by zacząć naprawdę z pasji uczynić swój biznes.

  • http://www.daywithcoffee.com.pl Ewa | Day with Coffee

    Ja póki co też pozostaję w sferze marzeń, ale Twój wpis pokazuje, że chcieć to móc! 😉

  • http://www.vademecumblogera.pl/ Beata Redzimska

    Na pewno warto pokazywac swoja pasje, bo z tego tez moga sie zrodzic kontakty i nowe mozliwosci. Pozdrawiam serdecznie beata

  • http://www.wypalarnia.com.pl Wypalarnia

    Ktoś, kiedyś powiedział :,, Rób co kochasz, a nigdy nie będziesz pracować” :) Tą drogę staram się odnaleźć, Ty widzę już nią podążasz. Gratuluję! A jak radzisz sobie pracą zawodową i małym brzdącem? :) Moje maleństwo ma 1,5 roku i początkowo myślałam, że trudno będzie pogodzić, dom, obowiązki, dzieci i pracę nad blogiem, ale zrozumiałam, że wszystko to tylko kwestia organizacji. Mam wrażenie, że człowiek ma czasami większe problemy z samodyscypliną i rozplanowaniem wszystkiego, jak ma mniej na głowie, aniżeli jak jest zawalony pracą ;-)Pozdrawiam

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Mam takie same odczucia, jeśli chodzi o organizację czasu w natłoku obowiązków :)
      Obecnie mój synek chodzi do żłobka, więc pracuję w ciągu dnia, gdy go nie ma w domu.

      • http://www.wypalarnia.com.pl Wypalarnia

        Zawsze bałam sie żłobków :)Uważałam, że nie jest to dobre miejsce dla takiego malucha, do momentu…kiedy 2 tygodnie temu posłałam mojego synka na próbę. Jestem zachwycona, bezcenne 😀 To jest dla mnie dowód na to, że strach ma wielkie oczy,a rzeczywistość miło Cię zaskoczy ;-)Ile człowiek czasami traci, tylko dlatego, że czegoś nie spróbuje. Pozdrawiam;-)

        • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

          Ja w sumie, podobnie, planowałam trochę później dać synka do żłobka, a akurat zwolniło się miejsce i postanowiłam spróbować :) Obecnie bardzo sobie chwalę tę instytucję :)
          Pozdrawiam!

  • Dominika

    Czyli koniec końców dostałaś się na ASP w innym mieście czy jakieś inne studia? Jaki kierunek? :)

    • http://www.gosiazimniak.pl/ Gosia Zimniak

      Studiowałam grafikę na wydziale artystycznym na Uniwersytecie Zielonogórskim.