Na blogu

Wciśnij enter aby wyszukać

Praca kreatywna – blaski i cienie (i jak sobie radzić z tymi drugimi?)

Gosia Zimniak / BIZNES  / Praca kreatywna – blaski i cienie (i jak sobie radzić z tymi drugimi?)
praca kreatywna

Praca kreatywna – blaski i cienie (i jak sobie radzić z tymi drugimi?)

Marzy Ci się kreatywna praca grafika/copywritera/fotografa/marketingowca? Przyznaję, zarabianie na własnej twórczości daje wielką radość i satysfakcję. Jednak wcale nie jest to tak łatwe jak mogłoby się wydawać (zwłaszcza jeśli oprócz satysfakcji z pracy chcemy także trochę pieniędzy). Jak naprawdę wygląda praca kreatywna? Z jakimi wyzwaniami trzeba się zmierzyć? Ten wpis dedykuję wszystkim, którzy marzą o tym, żeby podbić świat swoją kreatywnością i talentem.

Od zawsze wiedziałam, że praca kreatywna to coś dla mnie. Rysowanie, pisanie, tworzenie towarzyszyło mi od najmłodszych lat. Skończyłam studia predestynujące mnie do pracy w kreatywnym zawodzie. I gdy okazało się, że w pracy na etacie, którą podjęłam po studiach nie mogłam w pełni realizować mojego artystycznego potencjału, postanowiłam działać na własną rękę. I od ponad sześciu lat, czyli od kiedy pracuję jako freelancer, zajmuję się już wyłącznie kreatywnymi projektami. Najpierw było projektowanie graficzne, copywriting, marketing, obecnie skupiam się wyłącznie na infografikach i ilustracjach. Mocno zawęziłam specjalizację, jednak na pewno nie mogę narzekać na nudę. I właśnie to lubię najbardziej w kreatywnej pracy, że codziennie można robić coś innego, ciekawego i mieć przy tym ogromne możliwości rozwoju.

Sporo kontrowersji zawsze narasta przy haśle zarabianie na pasji. Ja akurat jestem zwolenniczką takiego rozwiązania, jednak rozumiem, gdy ktoś chce tę pasję zachować dla siebie, dla własnej przyjemności i relaksu, nie chce mieszać jej z koniecznością zarabiania na chleb. Rozumiem, że ktoś może się bać, że przez łączenie pasji z pracą może stracić tę pierwszą. Jak widać, do tej pory nie straciłam swojej pasji, co więcej fakt, że to jest właśnie moja pasja sprawia, że jestem wytrwała, nie poddaję się w trudnych sytuacjach. Myślę, że gdyby moja praca nie była moją pasją, dawno bym już to rzuciła…

Czekając na wenę?

Jeśli chodzi o kreatywną pracę, to sporo pytań mam zawsze o wenę… Gdzieś tam w naszych umysłach upowszechnił się obraz romantycznego artysty tworzącego swoje dzieła w chwilach największego natchnienia. Czy zatem osoba zajmująca się kreatywną pracą czeka na owo mityczne natchnienie? Czy pracuje tylko wtedy, gdy czuje kreatywne flow? Czy ma jakieś swoje sposoby na przywołanie natchnienia?

Muszę przyznać, że obecnie nie miewam problemów z tzw. brakiem weny. Nie wiem, czy to kwestia wyćwiczenia umysłu, który jest po prostu przyzwyczajony do codziennej kreatywnej pracy. W pewnym momencie to, co robimy staje się pewnego rodzaju rzemiosłem. Oczywiście są momenty, kiedy wpadam ni stąd ni zowąd na jakiś świetny pomysł. Są momenty, kiedy praca idzie mi zdecydowanie lepiej – ołówek sam prowadzi rękę, a teksty i grafiki same układają się w piękne infografiki. Uwielbiam takie sytuacje i bardzo je doceniam. Jednak na co dzień nie czuję, żebym tworzyła pod wpływem jakiejś magicznej siły. Wydaje mi się, że bardzo pomaga mi stały rytm, określone godziny, w których tworzę yyyy pracuję. Dlatego nie rozmyślam czy wena dzisiaj mnie zaszczyciła swoją obecnością, czy nie… Oczywiście zdarzają się też dni, kiedy praca nie idzie, nie mogę ruszyć w żadną stronę. Jednak przyczynę tego stanu nie upatruję w braku weny, tylko np. w zmęczeniu. Wtedy zawsze znajdzie się coś innego do roboty – wysłanie maili, zrobienie jakiegoś researczu (nawet wykonując kreatywną pracę trzeba czasami zrobić coś przyziemnego) – co nie wymaga takiego wysiłku i nastawienia, jak twórcza praca.

Przy okazji, polecam lekturę książek „Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły” Masona Curreya oraz „Jak oni pracują? Rozmowy z polskimi twórcami” Agaty Napiórkowskiej, w których opisane są metody pracy znanych twórców i często dziwne rytuały związane z kreatywnością. Czytając te książki stwierdziłam, że ja raczej nie mam żadnych magicznych sposobów, które by mnie ratowały w gorszych dla mojej kreatywności chwilach (chyba tylko kawa lub przebieżka).

Największe wyzwania związane z kreatywną pracą

Od początku mojej działalności do dzisiejszego stanu rzeczy musiałam poradzić sobie z różnymi wyzwaniami charakterystycznymi dla kreatywnej pracy. Co to było?

Wiąże się z tym kilka mniejszych wyzwań:

Traktowanie mojej twórczości jak produkt do sprzedania

  • Wycenienie – jak wycenić coś, co się uwielbia robić? Niestety minęło trochę czas zanim zaczęłam bardziej się doceniać (chociaż nadal nie sądzę, że są to wygórowane stawki). Umiejętność odpowiedniego wyceniania własnej pracy zdobywa się z doświadczeniem, aczkolwiek i tak obecnie czasami coś potrafi się wysypać w tym temacie (np. nieprzewidziane poprawki, przedłużający się projekt).
  • Puszczenie projektów w świat – mam tu na myśli sytuacje typu: sprzedaż praw majątkowych, uwzględnianie wytycznych klienta, które niekoniecznie współgrają z naszą artystyczną wizją czy dawanie klientom plików otwartych (o tak, to było dla mnie najgorsze). Co prawda projektów nie traktuję jak dzieci, ale w każdym z nich jest część mnie. 

Nadmiar pomysłów

Być może zastanawiasz się, dlaczego uważam to za wyzwanie? Przecież to powinna być zaleta. Teoretycznie tak. Jednak w praktyce nadmiar pomysłów może być wrogiem… realizacji pomysłów. Pomysł goni pomysł, czasami trudno się skupić na jednej rzeczy, dokończyć ją i robi się z tego coś, co można nazwać słomianym zapałem.

Ignorowanie szumu informacyjnego

Wszechobecny szum informacyjny bardzo przeszkadza w kreatywnej pracy. Nie raz się przekonałam o tym, że aby stworzyć ciekawy projekt potrzebuję zajrzeć po prostu do własnych umysłowych zasobów, a nie na kolejnego bloga, Pinteresta czy Facebooka.

Wypalenie

Gorzka prawda: wypalenie potrafi dotknąć także osoby zarabiające na swojej pasji. Powód może być różny: brak satysfakcji z zarobków, współpraca z trudnym klientem, praca nad wymagającym i niezbyt ciekawym zleceniem, czy po prostu brak zleceń.

Jak sobie radzę z tymi wyzwaniami? Co mi pomaga w kreatywnej pracy?

Porządek i organizacja

Wiem, wiem, słowa: kreatywność i organizacja jakoś nie za bardzo do siebie pasują. W sumie bardzo długo miałam usprawiedliwienie dla swojego bałaganiarstwa, że to kreatywny bałagan. Jednak obecnie zdecydowanie bardziej lubię wiedzieć, gdzie mam ołówki, papier itp. niż szukać ich w  kreatywnym rozgardiaszu. Podobnie, pewne schematy pracy, nawyki z nią związane pozwalają mi nie myśleć o organizacyjnych kwestiach, tylko skupić się na tworzeniu. Jest cytat Gustawa Flauberta, który świetnie oddaje to, co mam na myśli: „Prowadź życie stateczne i ułożone, abyś mógł być dziki i oryginalny w pracy” (oczywiście z tą statecznością nie ma co przesadzać ;).

Projekty własne

Współpracując z klientem nie zawsze mamy okazję robić to, co nam naprawdę w duszy gra. Z pomocą przychodzą projekty własne, czyli coś, co robimy po pracy, bez briefu klienta, bez finansowych oczekiwań. Jest wiele zalet takich projektów, o czym pisałam już kiedyś we wpisie: Projekty własne, czyli zostać swoim wymarzonym klientem.

Co prawda bardzo często takie projekty własne prędzej czy później są u mnie włączane w działalność zawodową (przykładem są infografiki, które kiedyś robiłam po prostu dla siebie), dlatego warto mieć jeszcze…

Hobby niezwiązane z zawodem

U mnie to zdecydowanie aktywność fizyczna. Nie ma nic lepszego niż przewietrzenie głowy podczas biegu, wypocenie kreatywnych problemów podczas zumby lub wyprostowanie pleców podczas jogi. (Co prawda jak jakiś czas temu mocno wkręciłam się w zajęcia fitnessowe, a w pracy przeżywałam kryzys, pojawiły się w mojej głowie pomysły, żeby zrobić kurs trenera fitness. Na szczęście szybko wyparował.)

Podsycanie w sobie pasji

Na pewno nie pomaga mi tzw. inspirowanie się. Czyli sięganie po Pinteresta czy Instagrama, przeglądanie osób, które podziwiam – to działa na mnie bardziej przytłaczająco. Zdecydowanie lepsze jest dla mnie odcięcie się, pobycie ze swoimi myślami, pomysłami. Ewentualnie inspirowanie się w zupełnie inny sposób, zupełnie inną dziedziną – przeczytanie jakiejś ciekawej fabuły, obejrzenie filmu, pójście na koncert. Jakie zatem mam sposoby na podsycanie pasji?

  • Stawianie sobie wyzwań – przede wszystkim mam tu na myśli eksperymenty i naukę w obszarze, którym się zawodowo zajmuję.
  • Spotkania z innymi twórcami, obcowanie ze sztuką. Czy będą to jakieś wieczory autorskie, wyprawy do galerii. Dla mnie takim kopem do artystycznego działania są zawsze koncerty. Muzyka na żywo plus oglądanie artysty w swoim żywiole to dla mnie największa inspiracja.
  • Docenianie tego, co się osiągnęło. Po prostu, bez porównywania się z innymi.

Rozwijanie umiejętności współpracy z klientem

Można stracić klienta nie z powodu braku kreatywności, ale z powodu braku umiejętności współpracy z nim. Co jest kluczowe? Słuchanie, dobra komunikacja (tak, tak, czasami warto chwycić za telefon, żeby dogadać się sprawnie i szybko), uwzględnianie feedbacku od klienta.

 

A czy Ty masz kreatywną pracę? Jakie są Twoje doświadczenia? A może dopiero marzysz o zarabianiu na swojej twórczości?

 

 

  • Ja również pracuję kreatywnie od wielu lat, od 3 na swoim. I przyznam, że zdarza mi się nie mieć weny, czuć wypalenie, zmęczenie, czy zniechęcenie. Lekarstwem na to są wakacje, czasem krótkie, czasem nieco dłuższe. Kiedy wracam, nawet klienci mówią, ze widać w moich pracach świeżość i nowe pomysły. Dobra lektrura również pomaga. Obecnie przy moim łożku curriculum vitae Jana Marcina Szancera – czyli Pana od ilustracji dla dzieci. Może natchnie mnie do pracy:) ciepło Cię pozdrawiam i życzę jak najwięcej wymarzonych zleceń.

    • Świetna i na pewno inspirująca lektura, dodaję ją do mojej listy książek do przeczytania 🙂
      Dziękuję i również życzę spełnienia zawodowych marzeń!

  • Myślę, że dodatkowo wspomniana aktywność, która nie jest pracą, jest idealnym sposobem na odstresowanie się. Można uwielbiać to, co się robi, ale niestety niezależnie od nas, czasem zdarzają się nieplanowane przeciwności. Aktywnosć zaś pozowli od nich odpocząć i spojrzeć z innej strony. Wycenianie zaś to odwieczny problem większości osób, życzę powodzenia!

  • Powrót w wielkim stylu, na Twoje wpisy zagląda się z taką samą ciekawością i nie ma znaczenia, że po przerwie. Zainspirowałaś mnie i zmotywowałaś, zwłaszcza z tym rzemiosłem, bo wena jak jest, to świetnie, a jak jej nie ma, to i tak siada się do pracy…

    • Dzięki! Cieszę się, że nie wyszłam z blogowej wprawy 🙂

  • Nadmiar informacji to „rozpraszacz” – staram się go eliminować, ale w wakacje jest trochę trudniej 🙂 W pracy pomaga mi organizowanie tygodnia w podziale na zajęcia i priorytety. Paradoksalnie, im więcej mam pracy, tym lepiej jestem zorganizowana. Gorzej jest, gdy zajęć jest mniej – wtedy „wkradają” się różne „czasoumilacze”, czyli właśnie te „rozpraszacze”. Pomaga mi też aktywność fizyczna – bieganie, którego nie cierpiałam, będąc dzieckiem 🙂 Wszystkiego dobrego!