Na blogu

Wciśnij enter aby wyszukać

Notes – najlepszy przyjaciel przedsiębiorczej, kreatywnej osoby

Gosia Zimniak / KREATYWNOŚĆ  / Notes – najlepszy przyjaciel przedsiębiorczej, kreatywnej osoby

Notes – najlepszy przyjaciel przedsiębiorczej, kreatywnej osoby

Przy różnych publikacjach dotyczących kreatywności bardzo często pojawia się motyw notesu oraz pisania (nie na komputerze czy klikaniu w telefonie, ale pisania ręką długopisem/piórem/ołówkiem po papierze). Sama nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez notesu, w którym mogę planować i zapisywać czasami bardzo ulotne pomysły, no i jest coś magicznego w ręcznym pisaniu… Zaciekawiona, jak wygląda to u innych, postanowiłam wypytać o to znane mi przedsiębiorcze i kreatywne osoby: W jaki sposób planują? Co zapisują w swoich notesach? Czy wolą papierowe tradycyjne notesy, a może mogą polecić jakieś wypasione aplikacje? Co więcej, zachęciłam je do pokazania zdjęć swoich notesów 🙂 Czy notes to rzeczywiście najlepszy przyjaciel przedsiębiorcy, osoby kreatywnej?

Basia Józefiak, TwojaPesa.pl (osobista stylistka, personal shopperka)

„Testowałam sporo programów do planowania działań zawodowych i żaden nie spełniał moich oczekiwań, więc dziś moim głównym i najważniejszym narzędziem jest komputer i program OneNote, w którym stworzyłam sobie najzwyklejsze w świecie tabele dostosowane do moich potrzeb. Zapisuję w nim wszystko: umówione spotkania, terminy wykonania i oddania różnych zleceń, zaplanowane działania na każdy dzień oraz plany dotyczące social mediów. Wersję elektroniczną notatek uważam za najdoskonalszą, ponieważ wiele planów ulega zmianie i tylko ona daje możliwość szybkiej i czytelnej edycji.

Nie mogę jednak obyć się bez dwóch innych narzędzi, czyli notesu i kalendarza, które zabieram ze sobą, gdy pracuję poza domem. Notes zabieram ze sobą na wszystkie spotkania dotyczące współpracy oraz na spotkania z klientami (np. podczas przeglądów garderoby lądują w nim wszystkie informacje związane z listą przyszłych zakupów). W kalendarzu zapisuję dodatkowo wszystkie terminy, otwieram go szybko w każdym miejscu i czasie, gdy dzwoni ktoś, by umówić się na spotkanie czy usługę. Moje „centrum dowodzenia” składa się więc z trzech narzędzi, w którym każdy odgrywa inną, niezbędną rolę.”

basia

Katarzyna Żbikowska Project Managerka.pl (Managerka. Pisze książki, bloguje, szkoli i projektuje przyszłość):

„Jestem pasjonatką nowych technologii. Mam ulubione aplikacje do zarządzania projektami, przygotowywania prezentacji, czy organizowania wiedzy i koncepcji (Trello, OneNote, Prezi, iMindMap). Ale w pracy twórczej jestem bardzo analogowa. Mam swój notes podręczny. Noszę go ze sobą wszędzie. Jest papierowy. Jest w kropki. Jest kolorowy. Ma format umożliwiający mi rysowanie horyzontalnie map myśli. Bo w takiej formie organizuję swoje pomysły. Organizuję w nim nawet czas i zadania, bo rysuję w nim ręcznie swoje planery i harmonogramy. Poszukiwałam takiego notesu przez kilka lat, aż pewnego dnia wpadłam na MemoBook i już się z nim nie rozstaję.

Notes musi mieć przestrzeń do zapisywania, organizowania i zarządzania pomysłami i planami. A każdy z nas robi to w zapełnie inny sposób. Niektórzy potrzebują ram i szablonów do tego celu. Ja z kolei sama tworzę sobie strukturę treści. Raz myślę liniowo, innym razem wielokierunkowo. I mój notes musi za mną podążać. Na starcie koncepcji nie może ograniczać mojej kreatywności, a potem powinien wspierać mnie w mojej pracy Project Managerki.”

kasia

 

Dorota Zalepa, Kameralna.com.pl (prowadzi bloga o slow life, z wykształcenia marketingowiec, prowadzi własną firmę):

„Podstawowym narzędziem pracy blogerki jest komputer. To w nim piszę posty, obrabiam zdjęcia, tworzę grafiki. Jednak nie wyobrażam sobie pracy bez notesu i papierowego kalendarza/plannera. Owszem mam wersję elektroniczną (kalendarz Google), z której także korzystam, ale jeśli chodzi o planowanie pracy, wolę tradycyjne metody. Rozpisuję sobie cały miesiąc, notuję wszelkie zlecenia. Dzięki kalendarzowi mam wszystko w jednym miejscu i mogę się we wszystkim połapać oraz planować także prywatne spotkania czy wyjazdy. Lubię kalendarze, które mają zarówno miesięczny, jak i tygodniowy podział. W miesięcznym powstaje harmonogram postów, natomiast w tygodniowym dopisuję więcej szczegółów plus spotkania i inne ważne daty. Mój obecny kalendarz ma zakładki, dzięki którym w łatwy sposób mogę odnaleźć dany miesiąc, miejsce na notatki i kieszonkę na różne świstki. Jest dość duży, więc mogę w nim zapisać wiele informacji, a do tego wygląda pięknie i fajnie prezentuje się na zdjęciach. Nie będę ukrywać, ale ten aspekt też jest dla mnie ważny. W końcu Instagram lubi takie gadżety. 🙂

Drugim niezbędnikiem w mojej blogerskiej pracy jest zwykły notes lub zeszyt. Zapisuję w nim szkice postów i tematy na blogowe wpisy, które przychodzą mi do głowy w najmniej spodziewanych momentach i jeśli ich nie zapiszę, szybko o nich zapominam. Notes to miejsce, w którym piszę, skreślam, podkreślam, bazgrzę. Jego wygląd ma dla mnie mniejsze znaczenie. Bywa prowadzony bardzo chaotycznie, ale potrafię się w nim odnaleźć. Każdy wpis powstaje najpierw w notesie, przynajmniej jego najważniejsze punkty, dopiero potem przenoszę go na komputer.

Na koniec chciałabym wspomnieć jeszcze o jednym notesie, tym razem elektronicznym. To Google Keep, który służy mi jako awaryjne narzędzie do niespodziewanych notatek. Dzięki niemu ocaliłam niejeden pomysł, który przyszedł mi do głowy podczas biegania.”

dorota

 

Zenja (fotografuje, prowadzi kreatywnego bloga Zenja.pl):

„Czasami myślę o sobie, że jestem chomikiem notesowym, ale kiedy przeglądam Pinteresta, to się od razu uspokajam, gdyż widzę, że zagraniczne koleżanki posiadają stosy notatników, a ja tylko mały stosik. Kiedy Gosia zaproponowała mi występ gościnny, byłam przekonana, że zaprezentuję jeden notes. Ale gdy zanurkowałam do swego papierowego świata i przeglądnęłam moje przydasie, okazało się, że używam aż kilku naraz. Nie mogłam się zdecydować, dlatego przedstawiam moją notatnikową organizację w 5 odsłonach. Najważniejszy jest bullet journal. W nim zapisuję różne listy (np. filmów, książek, kawiarń, planów) i kalendarze. Podoba mi się mój obecny bullet journal (ten a la marmurowy), jednakże odkąd zaczęłam ćwiczyć kaligrafię, to potrzebuję grubszego papieru do pisania. Niestety mój BuJo (skrót od bullet journal) ma cienki i strzępiący papier, dlatego wpadłam na pomysł, aby zaprojektować taki, który spełni moje wymagania. I się udało! Na dniach wyjedzie z drukarni!

Do niedawna notowałam osobno listy zadań. Przeznaczyłam na nie cały notes. Obecnie przeniosłam je do BuJo.

Ciekawym patentem jest notatnik spotkań. Zawsze miałam problem, gdzie notować ustalenia z klientami. Od jednej z youtuberek usłyszałam o opcji wydzielenia osobnego zeszytu do notowania podczas spotkań i dyskusji. Na razie sprawdza się znakomicie!

Numer cztery to zeszyt blogowy, w którym przygotowuję posty. A ostatni notes wykonałam sama. Jest to szkicownik przeznaczony na Kreatywne wyzwanie, w którym rysuję i piszę hasła, przypadające na dany dzień wyzwania.

Jak widać, nie jestem zwolenniczką minimalizmu notatnikowego. Aczkolwiek lubię mieć wszystko poukładane, zorganizowane. Nie dałabym radę z jednym notesem do wszystkiego. :-)”

notesy-zenja-blog1

notesy-zenja-blog2

 

Ewa Majchrzyk-Hes (projektantka tkanin i tapet, prowadzi blog o projektach i projektowaniu wzorów):

„Notesy są dwa. Jeden to dostojny i staroświecki egzemplarz Peter Pauper Press z serii większych Bookbound Journals. Okładka jest reprodukcją starego angielskiego brewiarza. Jest ciężki, trochę szerszy niż notes A4 i wymaga zamiany kobiecej torebeczki na przepastną torbę zakupową. Chociaż bywa, że po prostu biorę go w rękę. Nie ma gumki zewnętrznej, ale ma za to trzy wstążki zakładkowe. Fabrycznie była tylko jedna, ale potrzebowałam trzy, więc doszyłam.

Drugi to czeska stareńka bidusia, z której właściwie została tylko wypłowiała, bordowa płócienna okładka. Kartki dawno się zużyły, ale miałam do niego sentyment więc po prostu wkładam do niego zwykłe zeszyty. Te zeszyty są pocięte jeden na dwie drugi na trzy części.

ewa

W zeszłym roku dowiedziałam się o Bullet Journal i byłam na początku bardzo sceptycznie nastawiona. Dla mnie notes lub kalendarz nie miał być estetyczny, ale funkcjonalny. Kwiatki i serduszka nijak mi się z funkcjonalnością nie kojarzyły. Ale po nitce dotarłam do kłębka, a właściwie do strony twórcy tego systemu. Takie prowadzenie kalendarza okazało się strzałem w dziesiątkę. Sposób zapisu został po staremu, zadania nadal rozdzielam sobie na pomidorki (od techniki pomodoro), które rysuję nad listą do zrobienia i obok zadania. Dzięki temu wiem ile czasu zajmuje mi praca nad poszczególnymi projektami, ile czasu spędzam nad blogiem, mediami społecznościowymi i innymi sprawami, które także bywają ważne dla mojej pracy. I tak kalendarz stał się równocześnie moim notesem.

Jakiś czas temu obraziłam się śmiertelnie na wszelkiego rodzaju systemy crm, bo były albo za duże, albo mało elastyczne, albo za drogie. Próbowałam też skłonić do współpracy w tym zakresie Evernote (notatnik online) i Asanę (program do zarządzania projektami) – bezskutecznie. Z braku innych możliwości zaczęłam wszystko wrzucać wszystko z tyłu notesu i tak zostało. I zostanie, bo to bardzo wygodne. Po spotkaniu nie muszę przepisywać notatki nigdzie, bo ona już jest tam, gdzie powinna być.

W notesie prowadzę Dziennik Kapitański wzorem dowódców Gwiezdnej Floty ze Star Trek. Fakt – lubię science fiction, ale bardziej w tej zabawie chodzi o to, że zapisując co dobrego wydarzyło się w ciągu dnia mogę przypomnieć sobie o tym w chwili zwątpienia lub braku motywacji. Początkowo miały być tam tylko sprawy związane z pracą, ale po pewnym czasie sprawiało mi też zapisywanie drobnych historii domowych. W notesie oprócz ważnych informacji jest też lista książek do przeczytania.

Drugi notes służy mi do planowania celów długoterminowych. Kiedyś miałam problem z nimi, bo nie umiałam planować ich krok po kroku. Szczególnie tyczyło się to rozwoju firmy, miałam czasem wrażenie, że biegam jak chomik w huśtawce. Męczyłam się strasznie, aż wpadłam na pomysł z planowaniem nielinearnym. Wyobraziłam sobie cel jako drzewo, zasoby, które posiadam jako korzenie, główna forma zbierająca moje działania jako pień, poszczególne działania w ramach celu jako gałązki i w końcu efekty jakie ten cel ma przynosić jako owoce. Poskutkowało tak bardzo, że teraz metoda służy także innym. Nazwałam ten sposób Bonzai. Stworzyłam sobie nawet notes, który ewoluował do zestawu dwóch pociętych zeszytów zebranych w jedną twardą okładkę. Poszczególne jego części odpowiadają częściom tego planowania wraz z dodatkowym notesem.

ewa2

 

Gosia Zimniak:

Jak już napisałam we wstępie, uwielbiam wszelkie papierowe zeszyty, notesy, plannery. Kiedyś namiętnie kupowałam piękne notesy, które następnie leżały nieużywane, bo żal mi było po nich pisać. Ostatnio jednak zmieniłam swoje podejście (okazało się, że nawet w szufladzie w biurku moje piękne notesy mogą ulec zniszczeniu), staram się kupować notes tylko wtedy, gdy naprawdę go potrzebuję i stawiam bardziej na funkcjonalność.

Obecnie moje centrum dowodzenia stanowi papierowy planner i notes. Do plannera wpisuję zaplanowane wydarzenia (wyjścia, spotkania itp.) oraz listy do zrobienia na dany miesiąc, tydzień i dzień. Niedawno zaczęłam nowy notes, który już bardzo przypadł mi do gustu. Jest to tak naprawdę szkicownik A5 w gładkimi kartkami (bardzo lubię takie, bo w moich notesach zarówno piszę, jak i rysuję) i miękką okładką (korzystam z niego stacjonarnie, więc może za bardzo się nie zniszczy). Jest to taki typowy podręczny notatnik, do którego wpisuję bieżące pomysły, rozplanowuję infografiki i tworzę szkice wpisów na blog, ale także robię notatki z książek. Dzięki temu, że wszystko to zapisuję w jednym notesie, eliminuję stosowanie karteczek i karteluszek, które mają tendencję do zapodziewania się 🙂 W notesie tym nie panuje żaden system. Pomimo że na co dzień rysuję, w notesie czy w plannerze nie sprawdzają się u mnie żadne ozdobniki, kwiatki czy kolorki 😉

Zdarza mi się też poza domem korzystać ze zwykłego notesu w komórce.

notes

 

 

Bardzo się cieszę, że mogłam za pośrednictwem mojego bloga pokazać tak różne i ciekawe patenty na notowanie/planowanie. Dziękuję wszystkim dziewczynom za podzielenie się historiami i zdjęciami 🙂 

Które podejście do notowania i zapisywania planów jest Tobie najbliższe? A może też masz ochotę pokazać swój notes? Zachęcam do publikowania zdjęć w komentarzach!

 

 

 

 

  • Notes to świetna rzecz! Sama posiadam ich kilka i przynajmniej jeden zawsze przy sobie mam:) To bardzo pomaga przy codziennej pracy i organizacji czasu!

  • Próbowałam różnych aplikacji, a jednak zawsze wracałam do notesów. Nie ma to jak zwykły notes, zwłaszcza, jeśli posiada on fajną okładkę :). Oczywiście jeden notes nie wystarczy. Również posiadam ich kilka, w każdym notując coś innego.
    PS. Uwielbiam kolekcjonować notesy z ładnymi okładkami. To chyba jakaś choroba 🙂

    • Często spotykam się z poglądem, że aplikacje to jednak nie to 🙂

  • Widzę że w porównaniu do innych u mnie panuje minimalizm jeśli chodzi o notesy. Miło przeczytać jak dziewczyny pracują. 🙂

    • Ja w sumie obecnie też zminimalizowałam liczbę notesów. Jak mam więcej plannerów czy notesów to się gubię i dużo czasu mi zajmuje „zarządzanie” nimi 🙂

  • Używam czterech – terminarz, z pomysłami, „wiedzowy” i ostatni – do wszystkiego, co nie mieści się w tych trzech kategoriach. A rok temu korzystałam tylko z notatnika w telefonie 😉

  • Super, że Dorota (Kameralna) poruszyła aspekt estetyczny! Wg mnie notes musi być ładny, aby patrzenie sprawiało przyjemność 🙂

    • Coś w tym jest 🙂 Okładka mojego notesu w sumie nie jest powalająca, ale przynajmniej różowa! 😉

  • Po co notatnik kiedy mamy … evernote? Nie pytam złośliwie, ale notatnik wymaga pamiętania, by go zabierać i ma ograniczone miejsce. W Evernote ograniczeń miejsca nie ma, rysować też można :>

    • Ja zazwyczaj dużo notuję i rysuję i nie wyobrażam sobie tak długo ślęczeć nad komórką 😉 Poza tym… bardzo lubię samą czynność pisania i rysowania – daje to o wiele większą swobodę 🙂

  • Jakie cudowne notesy! W pięknym notesie od razu lepiej robi się notatki, a jeszcze lepiej jak się ma jeszcze kolorowe długopisy itp. 🙂

  • IMOMO.pl

    Uwielbiam notesy i mam ich naprawdę dużo – do każdego projektu inny. Nie noszę ich ze sobą – służą do notatek w domu, na kanapie, w łóżku. Ze sobą noszę tylko jeden – akurat ten, który w IMOMO wydajemy, bo są w nim ciekawe wyzwania (aktualnie „Wyzwanie na winie”) i dużo miejsca na notatki. I niebanalne linijki:)
    Bardzo podoba mi się notes Zenja! To mi przypomniało, że powinnam zacząć realizować te pomysły, które pozapisywałam przez ostatnie miesiące i nie zajrzałam do nich, bo notes się skończył, a ja wzięłam kolejny:) [Maja]