Na blogu

Wciśnij enter aby wyszukać

Jak (i czy warto) znaleźć swoją niszę? – moja historia

Gosia Zimniak / BIZNES  / Jak (i czy warto) znaleźć swoją niszę? – moja historia
projektowanie infografik

Jak (i czy warto) znaleźć swoją niszę? – moja historia

Specjalizować się czy nie specjalizować? – oto jest pytanie! Jeśli Ty się nad nim teraz głowisz, to ten wpis jest dla Ciebie. Opiszę w nim moją drogę do tego, jak projektowanie infografik stało się moją specjalizacją. Z mojej historii dowiesz się, jak można znaleźć/wykreować własną niszę oraz jak rozwijać swoją działalność w jej ramach.

Nisza to wyodrębniony segment rynku, w przypadku pracy freelancera może to być świadczenie określonych usług (np. projektowanie logo, szkolenie w zakresie zarządzania czasem, tworzenie stron internetowych opartych na WordPressie, pisanie tekstów o tematyce biznesowej) lub wybór określonej grupy klientów (np. kobiety, organizacje non-profit, wydawcy książek, projektanci mody, bogaci biznesmeni).

Mogę śmiało powiedzieć, że moja działalność zawodowa wyspecjalizowała się. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę moje początki na freelansie… Obecnie zajmuję się właściwie wyłącznie projektowaniem infografik i ilustrowaniem, a i te dziedziny bardzo się przenikają: ilustracje wykorzystuję w infografikach, a moje projekty np. folder ilustrowany przybierają formę infografik. A co robiłam kiedyś? Moja oferta mogła konkurować z niejedną agencją marketingową zatrudniającą kilka osób. Nie tylko ilustrowałam, ale i projektowałam identyfikacje wizualne, pisałam (ogólnie pojęty copywriting: teksty SEO, na strony www, dziennikarskie), prowadziłam blogi klientów, Facebooki itp. I uważałam, że to jest fajne, że ja jestem taki kombajn i mogę różne, uzupełniające się usługi zaoferować klientom. Oczywiście, ze względu na podwójne wykształcenie (grafika, filologia polska) oraz pasję do obrazu i słowa pisanego, posiadałam wszystkie umiejętności do świadczenia ww. usług.

 

Dlaczego postawiłam na specjalizację? Jak znalazłam swoją niszę?

Można by napisać wielki elaborat o tym, czy w ogóle warto się specjalizować. Poza tym pewnie nie w każdej dziedzinie można tak łatwo wyspecjalizować się, jak w moim przypadku. Własna nisza ma wiele zalet, ale pewnie tyle samo wad. W tej kwestii najlepiej będzie, jak po prostu napiszę, dlaczego JA na nią postawiłam.

Chciałam robić to, co najbardziej lubię – najbardziej prozaiczny powód 😉 Oczywiście wszystkie moje poprzednie zajęcia też sprawiały mi przyjemność, ale skoro można postawić tylko na to, co rozgrzewa do czerwoności – to dlaczego tego nie zrobić?

Chęć skupienia się – nie tylko w codziennej pracy (kiedyś musiałam często „przełączać się” na różne zadania), ale i w budowaniu mojej marki, rozwoju, określaniu celów i priorytetów. Taka forma działania mi bardziej pasuje. Zdecydowanie nie jestem osobą wielozadaniową, nie lubię mieć zbyt dużo na głowie, nie lubię mieć rozgrzebanych zbyt wielu pomysłów i koncepcji.

Dążenie do mistrzostwa – na pewno znasz takie powiedzenie, że jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego? Łatwiej rozwijać się i dążyć do mistrzostwa w jednej, góra w dwóch dziedzinach.

Wykorzystanie mocnych stron – kiedyś marzyłam, żeby w pracy wykorzystywać moje umiejętności (stąd m.in. freelance), teraz projektowanie infografik umożliwia mi wykorzystywanie moich umiejętności w jednej usłudze. Tworzenie infografik to dla mnie idealne połączenie moich umiejętności i doświadczenia zawodowego: projektowania, rysowania oraz pracy z tekstem.

Wyszło to bardzo naturalnie – nie będę oszukiwać Cię, że to, jak wygląda moje życie zawodowe teraz zaplanowałam już w podstawówce. Ba! Nawet jak zakładałam własną działalność – 5 lat temu – nie miałam specjalizacji w planach. Nie było też takiej ostrej granicy, która oddzielałaby moją działalność przed i po przejściu na specjalizację. Nisza może być czymś, co od razu wiemy, że chcemy robić zaczynając swoją działalność. Może też być reakcją na zapotrzebowanie odbiorców lub nasze zainteresowania, które rozwijają się z czasem. Projektowanie infografik zaczęło się u mnie „niewinnie”, bo tworząc pierwszą na potrzeby blogowego wpisu. Po prostu chciałam urozmaicić trochę treści. Zaskoczyło: odbiorcom spodobały się moje infografiki, a mi spodobało się ich tworzenie.

Nisza to także okazja, żeby wyróżnić się na rynku, proponując coś wyjątkowego.

 

Myślę, że już w tych moich motywacjach znalazł się idealny przepis na własną niszę:

  • wybrać to, co się lubi,
  • uwzględniając swoje mocne strony (próbować osiągnąć poziom mistrzowski),
  • (i ostatni, ale najważniejszy punkt) wybadać, czy znajdzie się odbiorca usług, produktów (u mnie dużą rolę odegrało tutaj blogowanie – dzięki publikacjom infografik na blogu i feedbackowi wiedziałam, że usługa się przyjmie).

 

projektowanie infografik

Pierwsza infografika, którą stworzyłam – z zaletami czytania książek – wiem, że wisi w wielu szkołach i bibliotekach w Polsce oraz zagranicą.

 

Można też zaczynać działalność od razu w konkretnej specjalizacji. U mnie akurat sprawdziło się to, że oferowałam większy pakiet usług, dzięki czemu miałam stały dopływ różnych zleceń. Wiadomo, z początku nie zawsze możemy przebierać w zleceniach, a żyć z czegoś trzeba. A jak już wiedziałam w jakim kierunku chcę dążyć, zaczęłam rozwijać działalność z myślą o specjalizacji….

 Jak rozwijam niszę? Kilka pomysłów, które wykorzystałam:

Tworzenie projektów własnych – to był mój pomysł na to, jak wzbogacić swoje portfolio o infografiki. Raczej ciężko uzyskać zlecenie na coś, czego nie mamy w swoim dorobku. W moim przypadku opłacała się inwestycja czasu w projekty własne. Wirusowy charakter infografik szybko rozprzestrzenił wieść o tym, że takowe tworzę.

Współpraca z innymi osobami – czasami są to projekty barterowe (za wzajemną promocję) lub po kosztach. Przykład: infografika o potworach z szafy, którą stworzyłam wraz ze stylistką Basią Józefiak przyniosła mi zlecenia na kolejne infografiki.

Budowanie pozycji eksperta – obecnie bardzo łatwo uzyskać w internecie status eksperta dzieląc się wiedzą, doświadczeniem, pisząc treści związane z branżą. Ja zaczęłam budować pozycję eksperta działając – zamiast pisać o tym – tworzyłam infografiki. W sumie dopiero teraz podejmuję się na blogu tematów związanych z tą dziedziną.

Przygotowanie oferty – przygotowanie nowej oferty wiązało się jednocześnie z wyrzuceniem z oferty innych usług, których już więcej nie chciałam świadczyć (przyznaję, to był najtrudniejszy moment). Wiem, że czasami kusi zostawienie wszystkiego w ofercie (tak w razie czego). Podeszłam do tego tak, że skoro chcę czegoś na 100%, to warto się konkretnie pozycjonować i nie wprowadzać zamieszania. Dlatego na stronie w ofercie mam dzisiaj wyłącznie projektowanie infografik i ilustracje. I muszę stwierdzić, że zazwyczaj przyciągam ciekawe propozycje, które idealnie pasują do mojej wizji tego, czym chcę się zajmować. Myślę, że kluczem jest tutaj świadome budowanie marki.

projektowanie infografik

Moje infografiki pojawiły się w książce „Klient w centrum uwagi” Roberta Zycha

Minusy specjalizacji – czy w ogóle są?

Działanie w ramach określonej niszy często spotyka się z zarzutami, czy nie jest to nudne. W moim przypadku akurat każdy projekt jest inny – realizuję wiele różnorodnych tematów, wykorzystuję różne techniki graficzne. W ogóle nie czuję też, że siebie jakoś ograniczam.

Przed obraniem specjalizacji może wstrzymywać strach, że traci się potencjalnych klientów. Dlatego tak ważne jest, aby nie iść w specjalizację w ciemno, tylko zorientować się, czy będzie zapotrzebowanie na to, co chcemy robić. A później, gdy potencjalny klient zobaczy niepowtarzalną, wyjątkową ofertę i ukierunkowane doświadczenie staniemy się dla niego „oczywistym wyborem” (jak to pisze Ania Piwowarska w książce „Autentyczny copywriting”).

 

 

Specyfika każdej działalności jest różna i pewnie nie wszystko z mojej historii sprawdzi się u wszystkich, ale mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam w temacie niszy i rozwiałam wątpliwości…

A Ty, działasz w niszy? A może dopiero o tym myślisz? Lub jesteś całkowicie przeciw? Chętnie poznam Twoje zdanie!

 

  • Nisze to fantastyczna sprawa dla przedsiębiorczości – pozwalaja odkryć lub uwydatnić np. umiejętności, które nie znajdą zastosowanie i nie sprzedadzą sięnp. w popularnych zawodach, w komercji.

  • Mumpreneurka

    Trudna sprawa z tymi niszami. Jestem psychoterapeutką i specjalizuję się w pracy z mamami, jednak mam poczucie, że rozwijające nie tylko dla mnie, ale i dla moich klientek, jest zajmowanie się różnymi zagadnieniami i problemami osób, które do mnie przychodzą.

    • Tak jak pisałam, nisza pewnie nie sprawdzi się w każdej dziedzinie.

  • Pamiętam, jak zachłysnęłam się pierwszą miłością do grafiki – wyglądało to dokładnie tak samo! Chciałam robić wszystko i jeszcze dorzucić pisanie tekstów ze względu na dziennikarskie wykształcenie. Kreowałam wizji siebie jako alfy i omegi, od projektu logo, poprzez całą identyfikację wizualną, szkolenia wdrażające dla firm, na dokładkę strona internetowa z gotowymi tekstami, szablony aukcji Allegro… Dodatkowo chciałam też projektować bardziej artystyczne rzeczy, m. in. plakaty, zaproszenia. Uff! Jednak dobrze mi zrobił upływ czasu i zapotrzebowanie klientek. Oferta sama zaczęła się klarować, a zakładam, że jeszcze się uściśli i wyspecjalizuje, może odbiję w inną stronę. Przyjęłam sposób myślenia, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Chcę stać się ekspertem w konkretnej niszy i pisać blog z własnego doświadczenia, a nie z teorii wyciągniętej z książek 😉

  • Świetny wpis i świetna nisza 🙂 U mnie było trochę inaczej, bo przez długi czas miałam w głowie właśnie tę myśl, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego i czułam taką wewnętrzną presję, żeby mocno okroić ofertę. Tyle że efekt był taki, że jak skupiałam się na stronach, to tęskniłam za projektowaniem logo, jak skupiałam się na logo, to tęskniłam za wydrukami, jak skupiałam się na wydrukach, to tęskniłam za tworzeniem stron i to była taka niekończąca się opowieść 😀 W końcu uznałam, że skoro kocham to wszystko, to nie będę się na siłę ograniczać 🙂 Miałam za to kiedyś fazę, żeby robić tylko projekty retro, bo to był taki czas, kiedy retro było moją wielką miłością 😀 Jakiś czas temu poza grafiką miałam też w ofercie fotografię i pisanie tekstów, ale w pewnym momencie doszłam do wniosku, że wolę pisać i fotografować tylko dla siebie + na potrzeby bloga/Facebooka, a zawodowo skupiłam się na grafice. Czyli jednak trochę tę ofertę zawężam 😀 Właściwie to z miesiąca na miesiąc obserwuję, że coś w niej zmieniam i wprowadzam kolejne ograniczenia. Ale nie potrafiłabym sobie odmówić tej frajdy, jaką jest stworzenie pełnej identyfikacji, strony i innych projektów dla jakiejś marki 😀

    • Jasne, nie ma co się ograniczać, jeśli nie czuje się takiej potrzeby 🙂 A Ty, widzę, że świetnie sobie radzisz we wszystkim ;P
      Określony styl w grafice to też ciekawy sposób na niszę.

  • Jakimś negatywem może być też początkowa trudność w znalezieniu klienta. Myślę, że to naturalny proces – robię wszystko, by tylko zdobyć pierwsze kontakty i doświadczenie, a następnie się specjalizuję. Ja też zaczynałam od wszystkiego, ale bardzo szybko zaczęło mnie to męczyć. No i okazało się, że nie mam wcale dobrych efektów, kiedy zajmuję się wszystkim, a nie bawiło mnie dokształcanie się z każdej dziedziny, to niektórych zwyczajnie nie miałam talentu.
    Tak więc od początku tego roku (po pierwszym roku działalności) ustawiłam informację na stronie, że zajmuję się tylko dwoma rzeczami: ilustracja i skład, które można ewentualnie rozszerzyć. I daję radę.

    • Podziwiam, bo skład to dla mnie czarna magia 🙂

      • Dla mnie skład książek był własnie tą dziedziną, która łatwo mi przychodziła. Gorzej z projektowaniem szablonów do np. magazynów. Ale na studiach zawsze wymieniałam się z koleżanką:
        – Sara ja ci złożę tekst na pracownię wydawnictw, a ty mi zrobisz animację 🙂

  • Ela

    swietny blog , cieszę się,że wpadłam na Ciebie, będę czytać !!!! 😉

    • Cieszę się, że wpadłaś na mój blog 🙂 Pozdrawiam!

  • Myślę, że nisza przy prowadzeniu biznesu jak nie jest od razu określona to powstanie z czasem. Czym więcej aktywności podejmujemy tym bardziej wiemy co sprawia nam największą radość, co ktoś kupuje od nas, co jest najlepsze dla klientów i dla nas. Nie da się robić wszystkiego i być w tym dobrym. Dodatkowo myślę, że nisza też wynikać będzie z nas, każdy z nas jest inny i ma inne powołanie/predyspozycje więc jak przyjrzymy się sobie i temu co robimy to automatycznie zaczynamy tworzyć coś innego niż inni bo jest to nasze.

    • Dokładnie takie jest przesłanie mojego wpisu 🙂