Jak się zorganizować? Poznaj 3 sekrety poprawy mojej organizacji

To jest wpis dla osób, które cały czas, w pocie czoła COŚ robią, ale wieczorem mają poczucie zmarnowanego dnia. To jest wpis dla osób przytłoczonych przez niedokończone zadania, niezrealizowane cele i świetne pomysły, które nie ujrzały światła dziennego. To jest wpis dla osób, które wchodzą „na chwilę” na Facebooka, by przepaść w nim na długie minuty…

Bo jeszcze jakiś czas temu ja też mogłam się podpisać pod tymi zdaniami i dzisiaj chcę się podzielić sposobami, dzięki którym pożegnałam się z tym wszystkim i stałam się bardziej zorganizowana. Jakiś czas temu miałam okazję dokładnie przyjrzeć się swoim nawykom – otrzymałam wiedzę i inspirację do zmiany tych, które mnie uwierały. Obecnie dnia nie zaczynam od przeglądania telefonu, tylko od pozytywnych myśli. Okazało się też, że po raz pierwszy od paru miesięcy mam czas na zajęcia z jogi.

Jak się zorganizować? Poniżej 3 sekrety mojej zmiany, mojego lepszego zorganizowania:

1. W zarządzaniu czasem wcale nie chodzi o to, żeby zrobić więcej

Gdyby moje planowanie ograniczało się do samego tworzenia list rzeczy do zrobienia, byłyby to strasznie długie listy i przypuszczam, że bałabym się nawet na nie spojrzeć, a co dopiero zabrać się za realizację poszczególnych punktów. Dlatego do mojego planowania dodałam takie elementy, jak:

ustalenie priorytetów – warto wiedzieć, CO powinno wylądować na naszej liście rzeczy do zrobienia. Fajnym pomysłem jest tworzenie różnych list. Podstawą jest u mnie spisanie 3 priorytetów na dzień, spisanie spraw, które załatwię, jak zostanie mi czasu i energii i, o dziwo, bardzo sprawdzająca się – lista rzeczy, których NIE zrobię. A jeśli ciężko mi się rozstać ze świetnym pomysłem, który przegrywa w walce o miano priorytetu na dany dzień/tydzień/miesiąc – zapisuję go po prostu na liście pomysłów i inspiracji na przyszłość.

bufory czasowe – ręka w górę, kto zawsze w dokładny sposób umie ocenić, ile czasu zajmie mu robienie czegoś! Niestety tak jest, że nawet robiąc 100 już infografikę, może okazać się, że coś mnie spowolni, bo każdy projekt jest inny, każdy klient jest inny. Bufory są pomocne przy ustalaniu właśnie terminu oddania jakiegoś zlecenia, ale także w codziennej pracy – nigdy nie planuję dnia na maksa – godzina po godzinie – w moim planerze, tylko zostawiam sobie bufory czasowe, bo jak już w pierwszym zadaniu dnia będę miała poślizg czasowy, to zaburzy się moje poczucie sprawczości, a motywacja do dalszego działania spadnie.

2. Drogę ku lepszemu zorganizowaniu się trzeba zacząć w głowie

Chcesz się zorganizować? Zorganizuj najpierw swoje myśli! O co chodzi? O przekonania na własny temat.

Ja na przykład miałam cały czas przekonanie, że od rana to się do niczego nie nadaję, a już na pewno nie do wymagającej skupienia pracy. Dlatego tzw. poranny rozruch (fejsik, prasówka, maile) były nieodłącznym rytuałem zabierającym cenny czas mojego poranka. W końcu postanowiłam zrobić eksperyment i od rana, zaraz po wstaniu, zabrać się za najtrudniejsze i najważniejsze zadanie. I co? Nie było tak źle, a później, gdy już miałam to zdanie „z głowy” było jeszcze lepiej :)

Tych przekonań dotyczących naszej organizacji może być sporo… Na przykład myślenie, że brak zorganizowania czy bałaganiarstwo to wynik naszej artystycznej natury (hihi) albo powtarzanie sobie, że i tak nie uda mi się zrealizować mojej to do list, bo np. jeszcze nigdy mi się to nie udało.

3. Warto stworzyć sobie dobre warunki do bycia bardziej zorganizowaną

Takie drobiazgi, jak niewiedza, gdzie znajduje się jakiś dokument, który jest nam niezwłocznie potrzebny lub zaczynanie dnia od myśli, ile to ciężkich spraw do załatwienia nas dzisiaj czeka – potrafią skutecznie sabotować nasz wysiłek związany z planowaniem. U mnie taką pietą Achillesową były zawsze zasoby komputerowe – pliki, zakładki, foldery, linki, pomysły pozapisywane w różnych zakamarkach komputera. Znajdowanie czegokolwiek to była udręka i duża strata czasu.

 

Oczywiście do tych prawd nie doszłam sama… Pomogła mi w tym niezastąpiona Ola Budzyńska, czyli Pani Swojego Czasu. Blog Oli czytam regularnie praktycznie od samego początku. Uwielbiam go za samą Olę, która jest świetna w tym, co robi, bardzo autentyczna – pokazuje nie tylko swoje sukcesy i to, co jej się udaje, ale przyznaje się też do słabości oraz gorszych dni. I przede wszystkim blog Oli to skarbnica wartościowej wiedzy. Dlatego, gdy Ola zaprosiła mnie do współpracy przy promocji jej sztandarowego kursu Zorganizuj się w 21 dni! – bez wahania zgodziłam się.

Sama oczywiście zrealizowałam ten kurs i przyznam szczerze, że było to całkiem nowe doświadczanie tego, czego uczy Ola. Przede wszystkim to nie jest czytanie artykułu podczas codziennej blogówki – między innymi blogowymi artykułami (ile wtedy zostaje w głowie?), tylko rzetelna praca w skupieniu, eksperymentowanie i wykonywanie ćwiczeń. Rezultatem są zmiany nawyków, między innymi w tych obszarach, które opisałam powyżej. Kurs Pani Swojego Czasu obejmuje bowiem wszystkie zagadnienia, które umożliwiają nam lepsze zorganizowanie się i zarządzanie czasem. Kurs staruje lada chwila, bo 25 stycznia i na kolejne 21 dni Ola przygotowała jakąś jedną umiejętność przydatną w zarządzaniu czasem (np. dobre zaczynanie dnia, nawyk zjadania żaby, radzenie sobie z rozpraszaczami, nawyk monotaskingu). Zresztą wszystkie techniczne i nie tylko informacje dotyczące kursu znajdziesz u Oli. Warto wspomnieć, że kurs występuje w dwóch wersjach – standard (obejmująca dostęp do platformy wiedzy i tajnej grupy wsparcia na FB) i VIP (dodatkowo mejlowe wsparcie Oli!). Wersja VIP  ma ograniczoną liczbę miejsc, obecnie zostało ich nieco ponad 10, więc warto się pospieszyć!

Ale zanim przekieruję Cię na stronę z kursem Oli mam jeszcze jeden, gratisowy sekret, który pozwala mi ostatnio sprawniej zarządzać czasem:

(gratisowy punkt) 4. Kalendarz na pulpit komputera

Tak się złożyło, że, gdy siedzę przy biurku, wcale nie mam mojego pięknego Kalendarza Freelancerki na widoku. Wisi on w kuchni i pełni funkcję rodzinnego kalendarza… Co prawda mam małe mieszkanie, ale nie ogarniam wzrokiem kuchennych zakamarków, dlatego stworzyłam sobie tapety na pulpit – właśnie z tymi kalendarzowymi ilustracjami. Jest też oczywiście kalendarium i to był świetny pomysł – bardzo wygodne rozwiązanie. I nieskromnie przyznam, że ta marcowa dziewczyna uciekająca z pulpitu jest genialna :) Jak widzicie na przykładowych grafikach – ilustracje są bardziej kolorowe – w większości zrezygnowałam z szarego tła, jaki był w kalendarzu. I wiesz co? To, że ilustracje na tapecie są sporych rozmiarów dodatkowo motywuje, żeby utrzymywać porządek na pulpicie!

laptop_luty

laptop_marzec

laptop_czerwiec

laptop_wrzesien

Dzisiaj Ty możesz zdobyć tych 12 tapet na pulpit z moimi motywującymi ilustracjami – taki prezent przygotowałam dla osób, które zakupią z mojego polecenia kurs Zorganizuj się w 21 dni! Żeby tak się stało konieczne jest zakupienie kursu przez link afiliacyjny w poniższym przycisku:

 

Chcę się zorganizować w 21 dni!

 

Tylko wtedy będziemy z Olą wiedziały, która z osób postanowiła na moim przykładzie się zorganizować. W poniedziałek 25 stycznia, gdy ruszy kurs otrzymam listę osób, do których następnie wyślę 12 tapet :) Wspomnę tylko, że w licznych bonusach na platformie kursu znajduje się jeszcze jedna niespodzianka ode mnie – zilustrowane przeze mnie motywatory Pani Swojego Czasu – do wydruku i powieszenia na widoku.

Sprzedaż kursu Zorganizuj się w 21 dni!, a tym samym moja oferta, kończy się 24 stycznia o godz. 24.00!

Zachęcam Was do brania udziału w kursie Oli, jest to naprawdę fajna okazja, żeby przyjrzeć się sobie, swoim działaniom i nawykom. Jeśli macie jakieś pytania do mnie – osoby, która przeszła ten kurs i ma spore rezultaty – zachęcam do pisania komentarzy czy maili :)

A dla osób, które zdecydują się na udział w kursie Oli – jak i w innych internetowych kursach, których oferta jest obecnie przeogromna – w piątek będę miała jeszcze wpis na temat tego, jak wycisnąć 100% dla siebie z takich kursów.