Na blogu

Wciśnij enter aby wyszukać

Dogonić własne szczęście. Czy to możliwe? – rozmowa z psychologiem Magdaleną Widłak

Gosia Zimniak / CZAS WOLNY  / Dogonić własne szczęście. Czy to możliwe? – rozmowa z psychologiem Magdaleną Widłak

Dogonić własne szczęście. Czy to możliwe? – rozmowa z psychologiem Magdaleną Widłak

dogonić własne szczęście

Jak być szczęśliwym? Czy w ogóle można stworzyć uniwersalny przepis na szczęście? A może szczęście zależy od losu, a my nie mamy na nie wpływu?

O tym między innymi będzie ten artykuł z gościnnym udziałem Magdaleny Widłak – psychologa i trenera. Oczywiście w związku z tym, że Blog Freelancerki obraca się wokół tematyki związanej z pracą, nie zabraknie motywu pracy i pieniędzy jako źródła szczęścia. Zapraszam do lektury!

Czym jest szczęście?

Magdalena Widłak: Szczęście ma wiele definicji. Pewne jest, że każdy chce go doświadczyć i zatrzymać w swoim życiu na dłużej. Według psychologii pozytywnej, której ojcem jest Martin Seligman, szczęście to dobrostan.

Można wyróżnić dwa rodzaje dobrostanu: hedonistyczny (zjedzenie dobrego posiłku, oglądanie pięknych krajobrazów, posiadanie pożądanych przedmiotów) oraz eudajmonistyczny (akceptacja siebie, pozytywne relacje z innymi, rozwój osobisty, celowość życia, kontrola nad otoczeniem, autonomia).

Dzisiaj chcę przedstawić szczęście w ujęciu eudajmonistycznym, ponieważ jest mi ono bliższe. Jako psycholog i trener, skupiam się na tym podejściu w pracy z osobami, które do mnie przychodzą. W podejściu eudajmonistycznym szczęście to stan racjonalnie uzasadnionego zadowolenia i satysfakcji z życia.

A jak ma się preferowany przez Ciebie eudajmonistyczny charakter szczęścia do modnych ostatnio haseł życia ‘tu i teraz’, dostrzegania piękna chwil i doceniania tego, co się ma? Pytam dlatego, że często uzależniamy nasze poczucie szczęścia od tego, co chcemy osiągnąć/zmienić, np. będę szczęśliwa, jak osiągnę sukces, jak zarobię pieniądze, jak stanę się bardziej zorganizowana. Często jest też tak, że po osiągnięciu tych naszych celów, stawiamy sobie kolejne, szczęścia w ogóle nie dostrzegając.

Magdalena: Życie „tu i teraz” (w rozumieniu mindfulness) jest spójne z podejściem eudajmonistycznym, ponieważ zakłada rozwój. Jeśli człowiek chce się rozwijać, powinien być świadomy odczuwanych emocji i potrzeb (co w definicji uważności w ujęciu mindfulness oznacza bezpośrednie doświadczanie tego, co dzieje się w ciele oraz w umyśle), a to wszystko dzieje się w teraźniejszości.

Dzięki postawie życia „tu i teraz” można wpływać na swoją przyszłość. Tkwienie w przeszłości sprawia, że żyje się wspomnieniami, rozdrapuje stare rany. Natomiast życie przyszłością najczęściej związane jest z lękiem i obawami przed tym co nowe, nieznane.

Martin Seligman twierdzi, że jednym z kluczowych sposobów na osiągnięcie satysfakcjonującego życia, jest rozpoznanie własnego potencjału, o czym szczegółowo piszę dalej.

Na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia w pracy psychologa, jak byś odpowiedziała na pytanie: co daje ludziom największe szczęście? 

Magdalena: Kiedy do mojego gabinetu przychodzą osoby zamożne, zazwyczaj są to ludzie zmęczeni i sfrustrowani tym, że nie mają czasu dla rodziny, a relacje z bliskimi nie są zadowalające. Natomiast ludzie słabiej sytuowani, w niskiej pensji widzą główny powód swojego nieszczęścia. Moje obserwacje pokrywają się z wynikami badań Edwarda Dienera. W 1985 roku badał on poczucie szczęścia milionerów i miliarderów. Zastanawiał się, czy posiadanie takiego zaplecza finansowego uszczęśliwia. Bogacze zapytani o to, co daje im szczęście odpowiedzieli, że relacje z bliskimi i działania altruistyczne. Co zaskakujące, odczuwany przez nich poziom szczęścia jest minimalnie wyższy w porównaniu do ludzi przeciętnie zarabiających.

W 2000 i 2010 roku zbadano osoby biedne, w tym bezdomne. Okazało się, że poziom odczuwanego przez nie szczęścia jest minimalnie mniejszy, w porównaniu do osób przeciętnie zarabiających.
Jak widać pieniądze w niewielkim stopniu wpływają na odczuwanie szczęścia, choć ludzie często przypisują im tę zasługę. Otrzymywanie wysokiego wynagrodzenia nie prowadzi do szczęścia. Należy odróżnić krótkotrwałą radość hedonistyczną od szczęścia.

Wielu moich klientów twierdzi, że ich grono znajomych maleje. Bywa, że ogranicza się do rodziny czy partnerów biznesowych. W dużym stopniu wynika to z braku czasu i sił do utrzymywania relacji z innymi czy budowania nowych. To nieco przerażające informacje, jeśli porówna się je z wynikami badań Davida Myersa z 2007 roku. Jednoznacznie określają one satysfakcjonujące relacje z bliskimi, jako jeden z ważniejszych czynników wywołujących szczęście. Podobne badania w Polsce przeprowadził profesor Janusz Czapiński w 2011 roku, z których wynika, że bliskie relacje oraz zdrowie najsilniej wpływają na odczuwanie szczęście.

A jaki związek ze szczęściem ma zdrowie? Według badań przeprowadzonych przez Cohena w 2006 roku, osoby szczęśliwe znacznie lepiej radzą sobie z infekcjami i chorobami. Ponadto deklarują, że rzadziej i słabiej chorują.

 Zdrowie można badać pod kątem umieralności, co zrobił Donner w 2001 roku. Z badań wynika, że osoby szczęśliwe zdecydowanie częściej obchodziły osiemdziesiąte piąte (79%) czy dziewięćdziesiąte trzecie urodziny (52%). Podczas gdy osoby z niskim poziomem szczęścia, obchodziły osiemdziesiąte piąte urodziny rzadziej (54%), a dziewięćdziesiąte trzecie zdecydowanie rzadziej (18%). Jak łatwo zauważyć, odczuwanie szczęścia nie tylko poprawia jakość życia, ale również je wydłuża.

Jak się okazuje, budowanie szczęścia w życiu wpływa nie tylko na samopoczucie, ale także na wydajność w pracy. Od dawna wiadomo, że osoby często chorujące opuszczają dużą liczbę godzin pracy i są zdecydowanie mniej wydajne. W przypadku freelancera, który samodzielnie pozyskuje klientów oraz swoją terminowością buduje własną markę, to bardzo istotna informacja.

Istnieje pogląd, że sukces w biznesie jest wynikiem posiadania wrodzonego szczęścia. Czy ze szczęściem trzeba się urodzić?

Magdalena: Wielu ludzi zakłada, że ze szczęściem trzeba się urodzić. To bardzo wygodne stwierdzenie, ponieważ zwalnia nas z odpowiedzialności. Jednak nie jest to prawda. Model Sonji Lyubomirsky i Kennona Sheldona wskazuje na trzy czynniki wpływające na odczuwanie szczęścia: wrodzony potencjał, okoliczności życiowe oraz działania intencjonalne.

Czynniki wrodzone czyli zdeterminowane genetycznie (np. temperament, biologiczne aspekty osobowości) odpowiadają w 50% za poczucie szczęścia.
Zmiany związane z przeprowadzką, stanem zdrowia, statusem zawodowym, sytuacją rodzinną, krajem zamieszkania, wysokością dochodu czy sytuacje losowe zaledwie w 10% określają szczęście człowieka. A najczęściej okoliczności zewnętrzne określa się jako determinanty szczęścia.
Pozostałe 40% to intencjonalna aktywność czyli podejmowanie w życiu celowych działań, które pozwolą na odczuwanie satysfakcji, zadowolenia i spełnienia. Takim działaniem może być praca nad sobą, dzięki której wzbogaca się swoje życie o dodatkowe źródła pozytywnych emocji, co sprawia, że poziomu odczuwanego szczęścia wzrośnie.

Skoro odpowiadamy za 40% odczuwanego przez nas szczęścia – co można zrobić, żeby czuć się bardziej szczęśliwym?

Magdalena: Kroków do zrobienia jest kilka, choć nie ma prostej recepty. Budowanie szczęścia to długotrwały proces. Jeśli jednak chce się osiągnąć szczęście, pierwszym krokiem, jaki należy zrobić jest odkrycie własnego potencjału, tego w czym jest się dobrym, co daje radość czy satysfakcję. Kolejnym krokiem jest wykorzystanie tej wiedzy w budowaniu własnej kariery zawodowej. Należy stawiać sobie bardzo atrakcyjne cele oraz podejmować działania, które zbliżają do ich realizacji. W kwestii działań w życiu prywatnym, należy spędzać czas z ludźmi ważnymi (rodzina, przyjaciele) czy inspirującymi (znajomi, freelancerzy) oraz pogłębiać trwające relacje i budować nowe. Do budowania relacji zawodowych idealnie nadają się spotkania networkingowe, konferencje, warsztaty, wykłady/spotkania otwarte.

Kolejne ważne elementy to wdzięczność, uważność (w rozumieniu mindfulness) i dostrzeganie drobnych gestów innych ludzi. To niby drobnostki ale w dużym stopniu przyczyniają się do budowania szczęścia. Wreszcie trwanie przy swoich marzeniach. To szalenie istotne. Czekanie na okazje czy lepsze czasy niczego nie zmieni. Natomiast podejmowanie konkretnych decyzji i działań już tak. Realizacja celów nie zawsze jest łatwa, czasami efekt nie jest zadowalający. Wówczas należy pamiętać o tym, że najważniejszą częścią działania jest fakt podejmowania prób. Dzięki nim możliwe jest kreowanie własnego życia, o którym nie można powiedzieć, że „przepływa przez palce”.

To motywujące 🙂 Bardzo dziękuję za odpowiedzi i życzę Tobie jak najwięcej szczęścia!

Magdalena Widłak zdjęcieMagdalena Widłak – psycholog, trener umiejętności społecznych, praktyk terapii dr Edwarda Bacha, właścicielka i twórca psychetee.pl. Pracuje z ludźmi, którzy chcą podnieść jakość swojego życia, produktywność i efektywność w pracy. Miłośniczka i praktyk jogi, zdrowej żywności oraz pozytywnego podejścia do życia.

Strona: psychetee.pl

Profil Magdy na Facebooku

 

Bardzo się cieszę, że ta rozmowa pojawiła się u mnie na blogu 🙂 Mam czarno na białym, że naszemu szczęściu, także w biznesie, można pomóc. To 40% czeka na działanie!

Jaki jest Twój przepis na szczęście?