Introwertyk freelancerem

Zdarza się, że osoby czytające mojego bloga, z którymi spotykam się w tzw. realu mówią mi, że są zaskoczeni tym, jaka jestem… Bo spodziewają się pewnej siebie, przebojowej i wygadanej kobiety, a spotykają małomówną, nieśmiałą „dziewczynkę” (tak, takie określenie usłyszałam ostatnio). Skąd takie wrażenia? Na pewno nie stąd, że na blogu kogoś udaję. Nie, po prostu pisanie przychodzi mi o wiele łatwiej niż mówienie (zwłaszcza mówienie o sobie). W trakcie spotkań w większej grupie osób ciężko mi się przebić, zabrać głos, lubię przemyśleć coś zanim to powiem, a przede wszystkim zaś wolę słuchać niż mówić.

Cóż, (i tu następuje coming out), JESTEM INTROWERTYKIEM.

Ostatnio zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można się jakoś zmienić, dodać sobie pewności, przebojowości (bo o tym, jak obudzić w sobie dobrego mówcę pisałam ostatnio i nad tym już pracuję). Moje wątpliwości i zamiary zostały szybko rozwiane – odpowiednia osoba przekonała mnie, że wcale nie muszę się zmieniać. Co więcej, muszę postarać się polubić ten introwertyzm. Dlatego rozpoczęłam proces oswajania introwertyzmu. Zaczęłam szukać, czytać i analizować. Czego się dowiedziałam? Czego się dowiedziałam o introwertykach w kontekście freelancingu?

Mity na temat introwertzymu

W moich poszukiwaniach natknęłam się na wiele mitów dotyczących introwertyków. Najbardziej popularny z nich to przekonanie, że introwertyczne osoby są nieśmiałymi samotnikami, które nie potrafią nawiązywać relacji. Introwertyk może też być postrzegany jako mrukliwy odludek, który boi się „wyjść do ludzi”. Swoją drogą czasami wydaje mi się też, że tak samo postrzegani są pracujący w domu freelancerzy. Lubię samotność, ale samotnikiem nie jestem. Pracuję w domu, ale w miarę możliwości (obecnie tych związanych z małym dzieckiem) wychodzę do ludzi, z którymi – z różnym efektem – ale staram się rozmawiać. Nikomu chyba jeszcze nigdy nie odmruknęłam (jeśli tak, to przepraszam).

Introwertyzm postrzegany jest też jako wada czy zaburzenie (do niedawna także przeze mnie). Nic dziwnego, we współczesnym głośnym, dynamicznym świecie stawia się na umiejętności społeczne, na komunikację. Wydaje się, że bycie głośnym, aktywnym, komunikatywnym to przepis na sukces, a bycie cichym, zamkniętym w sobie jest niewłaściwe. Lubimy historie spektakularnych sukcesów, np. takiego Marka Zuckenberga – kojarzymy, że młody, że zrobił fortunę, dzierży w garści Facebooka – ale mało kto zdaje sobie sprawę, że jest nieśmiałym, zamkniętym w sobie chłopakiem. Przy okazji polecam ciekawy artykuł o ludziach, którzy udowadniają, że introwertycy mogą odnosić sukcesy i być liderami.

Introwertyk w 55%

Przyglądając się wypisanym w różnych artykułach cechom introwertyków stwierdzam, że niektóre pasują do mnie, niektóre nie… Nic dziwnego, badania wykazują, że z reguły nie istnieją stuprocentowi introwertycy, ani stuprocentowi ekstrawertycy. Po prostu dany typ osobowości może dominować w nas. Dlatego, jak typowy introwertyk, czerpię energię ze świata wewnętrznego, jestem dobrym słuchaczem i mam tendencję do kontemplowania, zamiast udzielania się na forum. Ale modelowi introwertycy mają też ponoć niewiele zainteresowań, mają problemy ze zmobilizowaniem się do działania i muszą sobie robić przerwy, aby odzyskać energię – wszystko to nie do końca do mnie pasuje. Obecnie nie jestem też chyba aż tak wycofana jak typowi introwertycy, bo lubię spotykać się z ludźmi (często przecież możecie przeczytać relacje z różnych spotkań bardziej lub mniej biznesowych). Lubię pracować w domu. Dom jest dla mnie świetnym środowiskiem do pracy. Jednak w niedalekiej przyszłości planuję skorzystać z coworkingu – poczuć energię miejsca, w którym przebywają i pracują inne kreatywne osoby.

Introwertyzm a prowadzenie biznesu.

Co może być najtrudniejsze dla introwertyka, a jest najważniejsze w biznesie? Nawiązywanie kontaktów. Z pozoru prowadzenie własnego biznesu, np. e-biznesu, praca w domu wydaje się być idealna dla introwertyka. Takie podejście miała Sophia Amoruso, która założyła sklep internetowy, bo wyszła z założenia, że dzięki temu uniknie kontaktów z ludźmi, z klientami. Pech chciał, że jej sklep stał się tak potężnym biznesem, że bez współpracy z innymi osobami się nie obyło.

Ja, pomimo tego, że zajmuję się dziedzinami kojarzonymi z e-biznesem, wcale nie mam zamiaru siedzieć po drugiej stronie internetowego łącza, schowana za mailem, social mediami i blogiem. Wychodzę, spotykam się z ludźmi. Jest to dla mnie okazja do wyjścia z domo-biura (i utrzymania względnej work-life balance). A obecnie większość moich zleceń pochodzi od osób, które poznaję przy okazji różnego rodzaju spotkań networkingowo-rozwojowych. Czy introwertyk sobie poradzi na tego typu spotkaniach? Jak najbardziej, zwłaszcza, że towarzyszy im raczej przyjazna atmosfera (przynajmniej tym, na których ja byłam). Introwertycy mogą odnosić sukcesy w networkingu, bo zamiast bombardować swoich rozmówców sobą i swoją działalnością słuchają, zadają pytania…

Inną rzeczą związaną z prowadzeniem biznesu, z którą introwertyk teoretycznie może mieć problem jest marketing. Marketing, który wymaga krzyczenia: Tu jestem! To ja! Jestem najlepszy! Tylko, że w dzisiejszych czasach marketing nie musi tak wyglądać. Obecnie marki kreuje się opowiadaniem historii, dzieleniem się wiedzą, dostarczaniem ciekawych i przydatnych treści, budowaniem wizerunku eksperta. Co nie jest nachalne i nie wymaga bycia na świeczniku (prezentujemy swoją wiedzę, a nie stricte siebie). Poza tym marketing przeniósł się do internetu. Co według mnie jest bardzo na rękę introwertykowi. Stąd chociażby to postrzeganie mnie jako osoby przebojowej – internet pozwala mi na komfortowy dla mnie, bezstresowy sposób komunikacji i wyrażania siebie.

freelancer introwertyzm

Introwertyk freelancerem

Bycie freelancerką umożliwia mi robić wszystko po mojemu – tak jak ja to sobie obmyślę, zamarzę. Mam możliwość pracować wtedy, kiedy najlepiej mi to idzie, nie muszę się dostosowywać do panujących zasad, dress code’ów. I pomimo tego, jak jestem postrzegana w kontaktach na żywo, stwierdzam, że i tak kiedyś byłam jeszcze bardziej zamknięta w sobie i nieśmiała. Zauważam, że freelancing zmienił mnie, otworzył, dodał (przynajmniej w niektórych aspektach) odrobinę pewności siebie. Przyjmuję np. zaproszenia do wystąpienia publicznego, chociaż takie akcje wymagają ode mnie sporej odwagi i opuszczenia mojej strefy komfortu. Decyduję się na to, żeby w ogólnopolskim magazynie ukazał się materiał o mnie i o tym co robię. Przemawia wtedy przeze mnie uwielbienie do tego, co robię. Po prostu wkładam mnóstwo serca w to co robię, więc doceniam to, gdy ktoś mnie docenia wyróżniając w ten sposób. A może po prostu wiąże się to z tym, że prowadząc własną działalność z czasem można nabrać doświadczenia w niekomfortowych dla introwertyków sytuacjach i wyrobić się?

I przy okazji akcji oswajania introwertyzmu, czytam sobie ten artykuł: 10 Reasons Why Introverts Are Incredibly Attractive People.

 

Czy są wśród moich czytelników  introwertycy?